wtorek, 4 stycznia 2011

ALANIS MORISSETTE - UNDER RUG SWEPT: Cytaty



UNDER RUG SWEPT
Alanis Morissette



Under Rug Swept to czwarty album Alanis Morissette (szósty jeśli dodamy do listy dwa pierwsze popowe wydawnictwa), wydany przez Maverick Records 26 lutego 2002 r. (w Stanach Zjednoczonych; w Wielkiej Brytanii dzień wcześniej). Jest to pierwszy album, który Alanis napisała i wyprodukowała samodzielnie. Płyta zadebiutowała na 1. miejscu zestawienia Billboard i w ciągu pierwszego tygodnia w USA sprzedano 215 000 egzemplarzy. Do dziś na całym świecie sprzedano około 3 mln płyt.

Praca nad płytą opóźniła się, kiedy Alanis zaangażowała się w spór z przedstawicielami wytwórni oskarżając ich o prowadzenie polityki podpisywania kontraktów mało przyjaznych artystom. Przyzwyczajona to tego, że sprawy z wytwórnią i światem zewnętrznym do tej pory załatwiali za nią producenci jej płyt, wzięcie spraw w swoje ręce przerosło ją doprowadzając do tego, że gotowa była zawiesić wydanie płyty na czas nieokreślony. Pomimo stosunkowo niskiego nakładu sprzedanych dwóch poprzednich płyt (Supposed Former Infatuation Junkie i MTV Unplugged) w porównaniu z jej międzynarodowym debiutem: Jagged Little Pill, Alanis nadal uznawana była przez swoją wytwórnię za bardzo dochodowy „towar”. Dlatego Maverick Records obawiało się, że w wyniku ciągnących się sporów artystka spełni swoje groźby i odejdzie by wydać swoją płytę pod patronatem innej wytwórni. Dopiero Madonna (założycielka Maverick Records) zakończyła wszystkie spory i przekonała Alanis, żeby została.

Podczas opóźnienia z wydaniem płyty, Alanis udało się namówić do współpracy m.in. byłe
go basistę zespołu Jane’s Addiction – Erica Avery’ego i basistę Red Hot Chilli Peppers: Flea, a także gitarzystę Stone Temple Pilots – Deana DeLeo oraz Me’shell Ndegeocello. Po wydarzeniach związanych z 11 września Alanis zamieściła na swojej stronie internetowej piosenkę Utopia.

Podczas pracy nad albumem Alanis nagrała w sumie dwadzieścia siedem piosenek, które później ograniczyła do siedemnastu. Jednak podczas ostatecznego miksowania i produkcji albumu za każdym razem, kiedy dochodziła do jedenastego utworu, jak to określiła, „całkowicie się wyłączałam. Mój mózg praktycznie przestawał normalnie funkcjonować a ja czułam się, jakbym otrzymała za dużo informacji na raz… Nie chciałam przytłaczać swoimi utworami ani siebie ani każdej innej osoby, która będzie ich słuchać. Nie chciałam też wydawać tego albumu jako dwupłytowego wydawnictwa”. Stanęło więc na jedenastu utworach na płycie. Początkowo Alanis planowała wydać resztę piosenek jako bonusy do swoich singli lub jako
mniejszą płytkę. Ostatecznie osiem z dodatkowych utworów wylądowało na wydawnictwie CD/DVD Feast On Scraps.

Under Rug Swept otrzymał nominację do nagrody Juno w 2003 roku w kategorii "Pop Album Roku". Alanis Morissette wygrała nagrodę "Jack Richardson Producent of the Year" za piosenki Hands Clean i So Unsexy, a także była nominowana w kategorii "Artysta roku".

Pierwszy singel Hands Clean cieszył się dużą popularnością na całym świecie. Kolejnym singlem był utwór Precious Illusions. Następnie w wybranych krajach promowano pojedyncze piosenki, np. Flinch
i So Unsexy w Brazylii, 21 Things I Want In A Lover w Ameryce Środkowej, Surrendering w Kanadzie, oraz Utopia w USA.

Ogólnie Under Rug Swept zebrał dobre recenzje.


Tracklisting: (kliknij, żeby posłuchać utworu)


01. 21 Things I Want In A Lover
02.
Narcissus
03.
Hands Clean*
04.
Flinch
05.
So Unsexy
06.
Precious Illusions*
07.
That Particular Time
08.
A Man
09.
You Owe Me Nothing In Return
10.
Surrendering
11.
Utopia

* oryginalny teledysk


< < < < CYTATY > > > >


Czy potrafisz cieszyć się, kiedy komuś innemu się powodzi?
Czy potrafisz prowadzić czystą grę rywalizując?

Czy posiadasz wielki potencjał intelektualny?

I czy wiesz, że sam w sobie potencjał ten nie oznacza mądrości?


Czy postrzegasz wszystko jako iluzję?

I czerpiesz z niej przyjemność nawet jeśli nie jesteś jej częścią?

Czy potrafisz utożsamiać się zarówno z mężczyznami jak i z kobietami?

Czy jesteś politycznie świadomy i nie uznajesz kary śmierci?


Czy czerpiesz przyjemność angażując się w coś?

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że kochanie kogoś może oznaczać wolność?

Czy jesteś zabawny? Potrafisz śmiać się z samego siebie?

Lubisz przygody? I czy masz wiele ukształtowanych opinii?


Oto 21 rzeczy, których szukam u swojego partnera.

Nie są bezwzględnie wymagane. Są to tylko walory, które preferuję.


Nie ma pośpiechu. Na tego właściwego mogę czekać i wieczność.

Nic mnie nie pogania, lubię żyć samotnie.

Nie muszę się niczego obawiać, nie ma żadnej presji.

A do tego czasu będę żyła, jakby jutro miało nigdy nie nadejść!


Czy nie masz zahamowań w łóżku?

Mógłbyś robić to więcej niż 3 razy w tygodniu?

Masz ochotę poeksperymentować? Czy jesteś wysportowany?

Czy mógłbyś udzielać się w pracy, która pomoże twoim bliźnim?

Czy nie jesteś uzależniony?


Oto 21 rzeczy, których szukam u swojego partnera.

Nie są bezwzględnie wymagane. Są to tylko walory, które preferuję.

Potrafię je określić od chwili, kiedy miałam możliwość wyboru.

Oto 21 rzeczy, które wybieram szukając partnera.


Czy jesteś dociekliwy i komunikatywny?

"21 Things I Want In A Lover"




Drogi Maminsynku, wiem, jak bardzo twoja mamusia uwielbiała włazić ci w tyłek.
Wiem, jak bardzo podobało ci się, że poświęcała ci tyle uwagi.
Podobnie jak później każda inna kobieta, która dostąpiła zaszczytu przebywania w twojej obecności.


Drogi Narcyzie, wiem, że tak naprawdę nigdy nikogo za nic nie przeprosiłeś.
Wiem, że nigdy nie wziąłeś na siebie odpowiedzialności.

Wiem, że nigdy tak naprawdę nie słuchałeś kobiety.

Drogi Pozerze, wiem, że tak naprawdę nie obchodzi cię rozwiązywanie konfliktów,
Ani dostrzeganie racji każdej ze stron,
Ani pogrążanie się w niczym nieprzerywanej rozmowie.

A jakakolwiek wzmianka o normalności
Jakakolwiek wzmianka o budowaniu więzi
Jakakolwiek wzmianka o rozwiązaniu naszego problemu.
Sprawia, że uciekasz w kierunku drzwi

Dlaczego, dlaczego próbuję cię kochać?!
Próbuję kochać cię kiedy ty wcale tego nie chcesz?
Dlaczego, dlaczego próbuję cię kochać?!
Próbuję kochać cię kiedy ty wcale tego nie chcesz?

Drogi Panie Egoisto, nigdy tak naprawdę nie musiałeś ponosić żadnych konsekwencji.
Nigdy nie byłeś z nikim dłużej niż przez 10 minut.
Nigdy nie potrafiłeś zrozumieć kogoś, kto by ci się sprzeciwiał.

Droga Gwiazdeczko, wiem, że przywykłeś do otrzymywania wszystkiego na zawołanie
I obce jest ci teraz pojęcie odwdzięczania się za cokolwiek.
Ludzie szanują takich jak ty w naszym społeczeństwie.

A jakakolwiek wzmianka o skromności
Jakakolwiek wzmianka o pracy nad nią
Jakakolwiek wzmianka o poświęceniu się
Sprawia, że uciekasz w kierunku drzwi


Dlaczego, dlaczego próbuję ci pomóc?!
Próbuję pomóc ci kiedy ty wcale tego nie chcesz?
Dlaczego, dlaczego próbuję ci pomóc?!
Próbuję pomóc ci kiedy ty wcale tego nie chcesz?

Wciąż wracasz do kobiet, które zatańczą dokładnie tak, jak im zagrasz.
Wciąż wracasz do przyjaciół, którzy z radością wejdą ci w tyłek.
Wciąż wracasz do ignorancji wobec wszystkich nas.
Wciąż wracasz do centrum swojego wszechświata.

Drogi Skupiony Na Sobie Chłopczyku nie wiem, dlaczego wciąż robisz na mnie wrażenie.
Nigdy nie byłam dłużej z kimś takim jak ty.
Nigdy, choć muszę przyznać, że chciałam.

Drogi Pociągający Chłopczyku, nigdy nie byłeś z kimś kto nie kupowałby twoich gównianych bzdur.
Nigdy nie byłeś z kimś kto by się odważył ci je wypomnieć.
Zastanawiam się co byś zrobił, gdyby ktoś spróbował.

I jakakolwiek wzmianka o gotowości
Jakakolwiek wzmianka o pełnym zaangażowaniu się.

Jakakolwiek wzmianka o zobowiązaniu.

Sprawia, że uciekasz w kierunku drzwi


Dlaczego, dlaczego próbuję cię zmienić?!

Próbuję zmienić cię kiedy ty wcale tego nie chcesz?

Dlaczego, dlaczego próbuję cię zmienić?!

Próbuję zmienić cię kiedy ty wcale tego nie chcesz?

"Narcissus"




Którą część naszej historii wymyśliłeś sobie na nowo, a którą zamiotłeś pod dywan zapomnienia?
Która część twojej pamięci jest wybiórcza i ma skłonności do zapominania się?
Powiedz mi, co jest takiego w tym upływającym czasie, że jego skutki wydają się być tak oczywiste?
"Hands Clean"



Ile to już minęło, ponad dziesięć lat?
Wciąż mam wrażenie jakby to wszystko wydarzyło się zaledwie przed czterema minutami.
My tylko całkowicie sobą zawładnęliśmy i dzięki temu jeszcze bardziej siebie zraniliśmy.

Czyżbyś był moją krwią? Burzysz się we mnie, jakbyś był moją krwią.
Czyżbyś był moim ojcem? Wpływasz na mnie, jakbyś był moim ojcem.

Gdzie byłeś? Słyszałam, że przeniosłeś się do mojego miasta.
Mój brat widział cię gdzieś w centrum.
Sparaliżowałoby mnie gdybym na ciebie wpadła.
Język stanąłby mi kołkiem gdybyśmy znów mieli się spotkać.

Czyżbyś był moim bogiem? Dotykasz mnie, jakbyś był moim bogiem.
Czyżbyś był moim bliźniakiem? Wpływasz na mnie jakbyś był moim bliźniakiem.

Więc jestem na wyciągnięcie ręki od miejsca, w którym stoisz.
Pewien mężczyzna w dobrej wierze powiedział mi, że właśnie wszedłeś.
Ten mężczyzna nie ma pojęcia jak wpłynęła na mnie ta wiadomość.
Ale zna on kolor samochodu, którym właśnie odjechałam.

Jak długo dziewczyna może być torturowana przez pamięć o Tobie?
Jak długo jeszcze zanim zdołam odzyskać własną godność?
Jak długo dziewczyna może być nawiedzana przez pamięć o Tobie?
Wkrótce zmądrzeję i już nawet nie wzdrygnę się na dźwięk twego imienia.
"Flinch"



Och, te drobne odrzucenia, jak szybko się nawarstwiają.
Jedno krzywe spojrzenie i już czuję się nieswojo.
Wydaje mi się, że gdzieś po drodze dałam ci prawo do wprowadzania mnie w stan,
W jaki dotychczas tylko mój ojciec potrafił.

Och, te drobne odrzucenia, jak prawdziwe mi się wydają.
Raz zapomniane urodziny i już mam moralnego kaca.
Zadziwiające jak te małe porzucenia potrafią mnie ranić.
Znów czuję się jakbym miała 13 lat… czy zawsze już tak będzie?

Och, te drobne próby ochrony, jak łatwo potrafią zawodzić.
Jeden zapomniany telefon i jestem załamana.
Och, te drobne próby obrony, jak łatwo przestają mnie zadowalać.
Cofasz ode mnie swoją dłoń, a ja wpadam w depresję.

Potrafię czuć się tak bardzo nieatrakcyjna dla kogoś tak pięknego,
Tak bardzo niekochana dla kogoś tak wspaniałego.
Potrafię czuć się tak bardzo nudna dla kogoś tak interesującego,
Tak bardzo nieświadoma dla kogoś tak światłego jak Ty.

Kiedy wreszcie przestanę uciekać, kochanie?
Kiedy wreszcie będę mogła przestać starać się by na Ciebie zasłużyć, kochanie?
Kiedy wreszcie zacznę czuć się dobrze ze sobą?

Och, te drobne czarnowidztwa, jakże szybko wylatują z moich ust.
Zbieram się do ucieczki za każdym razem gdy biorę je do siebie.
Och, te drobne odrzucenia, jakże szybko zaczynają znikać
Z chwilą, kiedy postanawiam nie odrzucać samej siebie…
"So Unsexy"



Uratujesz mnie, prawda?
Dokładnie w ten sam sposób, w jaki oni nigdy mnie nie uratowali...

Będę szczęśliwa, prawda?

Kiedy twoje uzdrawiające siły wreszcie zaczną działać
...

Dopełnisz mnie, prawda?

A wtedy moje życie będzie mogło się wreszcie rozpocząć.

Będę ciebie godna, prawda?

Ale tylko wtedy, kiedy uświadomisz sobie jak cenną perełką jestem.


Ale to się nie sprawdzi tak, jak kiedyś się sprawdzało.

I wiem, że nie zdołam temu sprostać, choć tak bardzo bym chciała.

Z chwilą gdy dowiem się kim nie jestem, będę wiedzieć kim jestem naprawdę

Ale wiem, że już nigdy nie będę zgrywać ofiary.


Te cenne złudzenia w mojej głowie nie zawiodły mnie, kiedy byłam bezbronna,

A rozłąka z nimi jest niczym rozłąka z najlepszymi niewidzialnymi przyjaciółmi z dzieciństwa.


Pierścionek na mojej dłoni obroni mnie, zupełnie jakbyś był rycerzem w lśniącej zbroi.

Ta tabletka pomoże mi niczym chłopcy, którzy odpłynęli w siną dal niczym woda


Ale to się nie sprawdzi tak, jak kiedyś się sprawdzało,

Bo wciąż pragnę dokonywać wyboru pomiędzy spełnieniem a walką o przetrwanie,

I chociaż wiem, kim nie jestem, wciąż nie znam własnej tożsamości,

Ale wiem, że już nigdy nie będę zgrywać ofiary.


Te cenne złudzenia w mojej głowie nie zawiodły mnie, kiedy byłam bezbronna,

A rozłąka z nimi jest niczym rozłąka z najlepszymi niewidzialnymi przyjaciółmi z dzieciństwa.


Spędziłam tak wiele czasu usilnie skupiając się na wszystkim poza mną samą.

Spędziłam tak wiele czasu walcząc o swoje przetrwanie.
..
"Precious Illusions"




Moje fundamenty zostały zachwiane
I przepadł gdzieś mój sprawdzony i szczery sposób na życie.
Na nic się nie zdały moje wypróbowane sposoby na ucieczkę
Więc pozostałam tutaj trzęsąc się ze strachu.
W ten szczególny czas, miłość ośmieliła mnie by zostać.
W tej szczególnej chwili wiedziałam, że nie wolno mi znów uciec.
W tym szczególnym miesiącu byłam gotowa, by poznać cię dogłębnie.
W ten szczególny czas...


Zdawało się nam, że przerwa zrobi nam dobrze.
Spędziliśmy cztery miesiące siedząc i wahając się.
Zdawało się nam, że krótki czas spędzony osobno rozwieje mnożące się wciąż wątpliwości.
W ten szczególny czas, miłość dodała mi sił, by czekać.
Ta szczególna chwila pomogła mi być cierpliwą.
W tym szczególnym miesiącu potrzebowaliśmy czasu, by zagłębić się w znaczenie słowa "My".
W ten szczególny czas...

Zawsze pragnęłam dla ciebie tego, czego ty pragnąłeś dla samego siebie
I próbowałam uratować nas wbrew piekłu i niebu,
I wciąż ignorowałam obojętność jaką czułeś.
A w międzyczasie zatraciłam siebie.
W międzyczasie zatraciłam siebie.
Przepraszam, że się zgubiłam...

Wiedziałeś, że potrzebujesz więcej czasu.
Czasu poświęconego twojej niezakłóconej samotności.
Czułeś, że potrzebowałeś wzbić się w powietrze.
By latać samotnie i wysoko by określić, czego tak naprawdę chcesz.
W ten szczególny czas, miłość dodała mi odwagi, by odejść.
W tej szczególnej chwili zrozumiałam, że zostanie z tobą oznacza porzucenie samej siebie.
Ten szczególny miesiąc był trudniejszy, niż potrafisz to sobie wyobrazić, a jednak odeszłam.
W ten szczególny czas...
"That Particular Time"



Jestem mężczyzną.
Będąc nim uczono mnie jak spełniać swoją rolę zarabiając na rodzinę.
Zrodzony z waszych łon, pragnę do nich powrócić.

Przez lata podliłem się, lecz zignorowano moją skruchę.


A to mnie obwiniali

I to ja żałowałem

Choć pracuję ciężko, by uzdrowić nasze społeczeństwo.


Jestem mężczyzną, zrodzonym z czyjegoś syna,

Zostałem ukrzyżowany przez rozwścieczone kobiety

Jestem synem, który został wychowany właśnie przez takich ludzi,

Którzy często przypominają mi o głupcach, jakimi jestem otoczony


A to mnie zawstydzali

I ustępowałem im

Choć pracuję ciężko, by uzdrowić nasze społeczeństwo.


Ciężko nam znosić te nieustające reprymendy,

I nie czujemy się dobrze, kiedy nasze życie przypomina więzienie.

To nigdy nie zadziała, jeśli wciąż uparcie będziecie mnie atakować,

Bo jestem mężczyzną, który rozumie dlaczego zaniemówiliście.


Jestem mężczyzną, który wciąż zrobi wszystko co może,

By rozwiać naszą przestarzałą reputację.

Jestem mężczyzną, który wysłuchał wszystkiego co tylko się dało,

I mi także nie jest dobrze żyć z tą niekończącą się karą.


Bo obarczono mnie winą

A ja żałowałem

Choć pracuję ciężko, by uzdrowić nasze społeczeństwo.

I obarczono nas winą

A my żałowaliśmy

Choć pracujemy ciężko, by uzdrowić nasze społeczeństwo.

"A Man"




Ofiaruję ci niezliczone ilości bezwarunkowej akceptacji, jeśli tylko jej pragniesz.
Dodam ci odwagi, być wybrał właściwą drogę, jeśli właśnie tego potrzebujesz.

Możesz mówić o gniewie i wątpliwościach, swoich obawach i psychozach, a ja to wytrzymam.

Możesz podzielić się ze mną opowieściami o swoim życiu, których rzekomo się wstydzisz,

A ja nie będę ich oceniać.


(I nie ma w tym żadnego podstępu)


Nie jesteś mi nic winien za miłość, jaką ci ofiarowuję.

Nie jesteś mi nic winien za to, jak bardzo mi zależy.

Jestem ci wdzięczna za to, że to wszystko ode mnie przyjmujesz, to dla mnie zaszczyt

I nie jesteś mi nic winien w zamian.


Możesz poprosić o przestrzeń dla siebie i tylko dla siebie, a zapewnię ci ją.

Możesz również poprosić o wolność lub czas na podróżowanie, a będziesz to miał.

Możesz poprosić o to, byś mógł mieszkać sam albo kochać kogoś innego, a ja to poprę.

Możesz prosić o cokolwiek, cokolwiek tylko zechcesz i zrozumiem to.


(I nie ma w tym żadnego podstępu)


Nie jesteś mi nic winien za miłość, jaką ci ofiarowuję.

Nie jesteś mi nic winien za to, jak bardzo mi zależy.

Jestem ci wdzięczna za to, że to wszystko ode mnie przyjmujesz, to dla mnie zaszczyt

I nie jesteś mi nic winien w zamian.


Założę się, że zastanawiasz się teraz kiedy będziesz musiał w końcu za to wszystko zapłacić.

Założę się, że zastanawiasz się, kiedy moje tajne służby zmuszą cię, byś oddał to co jesteś winien.

Założę się, że wyobrażasz sobie siebie tonącego w długach.

Podczas gdy to jest jedyny rodzaj miłości, jaki według mnie istnieje.


Możesz wyznać najgłębsze ze swych prawd,

Nawet jeśli będzie to oznaczać, że cię stracę - wysłucham ich.

Możesz przepaść w otchłań poszukując spełnienia, a ja się temu poddam.

Możesz powiedzieć, że musisz przeprowadzić się do innego miasta

W pogoni za swoją pasją, a ja tego wysłucham.

Możesz nawet stoczyć się na samo dno podczas kryzysu wieku średniego, a ja to przetrzymam.


(I nie ma w tym żadnego podstępu)


Nie jesteś mi nic winien za miłość, jaką ci ofiarowuję.

Nie jesteś mi nic winien za to, jak bardzo mi zależy.

Jestem ci wdzięczna za to, że to wszystko ode mnie przyjmujesz, to dla mnie zaszczyt

I nie jesteś mi nic winien w zamian.

"You Owe Me Nothing In Return"




Byłeś przepełniony i niezwykle zdolny,
Byłeś samowystarczalny i niczego nie było ci trzeba.

Twojego ego wystarczyło by wytapetować nim cały dom.


Znaleźliśmy się w takiej sytuacji,
Gdzie należało uważać na to, o co się prosi,

Ale to, co wtedy o mnie wiedziałeś wystarczyło by zacząć.


Więc dzwoniłeś i usilnie przekonywałeś,

Wyciągnąłeś dłoń pozbawiony jakichkolwiek obaw,

I doskonale wiedziałeś jak to na mnie podziała, jeśli zachowasz przy tym odrobinę powściągliwości.


Dlatego oddaję cześć twojej odwadze,

Winszuję twojej wytrwałości,

I ucałowuję cię za wiarę w nas pomimo wszystkich wrogich sił, jakie sobą reprezentuję


Więc zaangażowałeś się, choć nie do końca.

Byłeś za, choć niezupełnie.

Wiedziałeś jak łatwo wzbudzić niepewność unikając bliskości.


Jednak wciąż jesteś nietknięty, mimo że wpadłeś po uszy.

Wciąż oddychasz, mimo że zanurkowałeś w to uczucie.

I o ile nie jesteś jeszcze w szoku, wciąż latasz, mimo że skoczyłeś.


A ja wspieram cię w twoim zaufaniu,

Pochwalam twoją mądrość,

I jestem oczarowana twoją uległością w obliczu groźnych sił, które sobą reprezentuję


Odkryłeś twórcze sposoby na zachowanie zdrowego dystansu,

Uniknąłeś wielu niebezpieczeństw dzięki swojemu poczuciu humoru.

Broń, którą wybrałeś by ze mną walczyć był twój intelekt.


A jednak wciąż tu jesteś, mimo że coś poczułeś.

Wciąż twardo stąpasz po ziemi, mimo że umarłeś z miłości.

I wciąż jesteś opanowany, mimo że mi uległeś.


Dlatego oddaję cześć twojej odwadze,

Winszuję twojej wytrwałości,

I ucałowuję cię za wiarę w nas pomimo wszystkich wrogich sił, jakie sobą reprezentuję.


W okresie prawdziwego zagrożenia chronimy samych siebie.

Naszym najlepszym sposobem na obronę była nieufność i powściągliwość.

Ulec - to czyn niezrównanie bohaterski.

Dlatego jestem szczęśliwa mogąc wpuścić cię do mojego serca,

I przepełnia mnie nieopisana radość, gdy i ty pozwalasz mi zamieszkać w swoim.

"Surrendering"




Zgromadzimy się razem w jednym pokoju,
Zapniemy nasze pasy bezpieczeństwa,
Uspokoimy się zajęci rozmową,

Odpoczywając bez poczucia winy,

Nie kłamiąc bez obaw,

Nie oceniając się za różniące nas zdania.

I zostaniemy tak odpowiadając sobie, rozwodząc się, zawierając, zezwalając i przebaczając, odczuwając przyjemność, rozwijając się, postrzegając, pytając, akceptując, przytakując i wyjawiając, otwierając się, wyciągając dłoń i mówiąc:


To jest Utopia.

Oto moja utopia.

Oto mój ideał, oto kres moich marzeń.

Oto moja Utopia.

Oto moja nirwana,

Moja ostateczność.


Otworzymy szeroko nasze ramiona i wskoczymy w nie wszyscy

I opadniemy razem swobodnie w bezpieczne sieci.


Będziemy dzielić się, słuchać i wspierać się, goszcząc siebie nawzajem, mówiąc szybko w uniesieniu, nie oczekując rezultatów, będziemy oddychać oczarowani i rozbawieni wzajemnymi różnicami, będąc czuli i robiąc miejsce dla każdej z naszych emocji…


Będziemy publicznie prezentować swoje poglądy.

Wszyscy będziemy mogli się wypowiedzieć

I wszyscy zostaniemy wysłuchani,

Wszyscy będziemy czuli się zauważeni.


Wzniesiemy się ponad wszelkie przeszkody, bardziej określeni, wdzięczniejsi, uleczymy się wzajemnie i staniemy się pokorni, będziemy niepowstrzymani, będziemy dokładnie wiedzieli kiedy powinniśmy o coś walczyć, a kiedy powinniśmy odpuścić, doznamy wolności i z pełną piersią staniemy dumnie czując się bezpiecznie…


To jest Utopia.
Oto moja utopia.

Oto mój ideał, oto kres moich marzeń.

Oto moja Utopia.

Oto moja nirwana,

Moja ostateczność.


"Utopia"




Czemu w tym poście zamieściłam niemalże pełne tłumaczenia wszystkich piosenek? Czemu nie są to wyrywki, jak do tej pory? Ano dlatego, że każda linijka spisana powyżej wyryta jest głęboko w moim sercu. No może z wyjątkiem tekstu A Man, który zamieściłam jako ciekawostkę, celne męskie spojrzenie na otaczający świat, na dotychczasową szufladę stereotypu, do którego my kobiety wrzucamy wszystkich mężczyzn. Hands Clean miał tylko jedną zwrotkę, która pasowała do mnie, reszty po prostu nie przeżyłam - i dzięki Bogu. Ale to są jedyne wyjątki.
W 21 Things... tak się jakoś złożyło, że szukam niemalże tych samych zalet u faceta, co i Alanis. Cytaty z Narcissus, Hands Clean, Flinch, That Particular Time odnoszą się do moich poprzednich związków i mężczyzn, z którymi zetknął mnie los. Do nich również dopasowałabym wyrywkowe zdania z So Unsexy i Precious Illusions - ale piosenki te głównie oddają mój charakter, a zwłaszcza kiepską samoocenę i ciągłe niezadowolenie z siebie (So Unsexy) czy też beznadziejną romantyczność i skłonności do bujania w obłokach, które boleśnie ścierają się z szarą rzeczywistością (Precious Illusions). Czemu zamieściłam tekst do Utopii (piosenki, którą lubię na płycie zdecydowanie najmniej) chyba nie muszę tłumaczyć - każdy w końcu o tym marzy. Nieprawdaż?
Surrendering mogę w pełni zadedykować Adamowi: najbardziej spokojnemu, statecznemu, wiernemu, kochanemu i kochającemu mężczyźnie jakiego przyszło mi spotkać w swoim życiu. I tak, oddaję cześć Twojej odwadze i wytrwałości, Twojemu sprytowi, który skutecznie stopił moje zimne serce i poskromił żywioły we mnie szalejące.
I zostaje jeszcze ta moja najukochańsza piosenka z całej płyty. You Owe Me Nothing In Return. Istny majstersztyk, pomijany mocno przez samą Alanis (dopiero w 2010 roku wykonała ją na żywo po raz pierwszy). Może dlatego, że jest to moment, kiedy kobieta w pełni odkrywa się przed mężczyzną, pokazuje jak wiele jest dla niego zrobić, jak wiele jest w stanie poświęcić i zaprzedać w swoim życiu za jego miłość. Nie jest to szczególny powód do dumy, ale z tekstem tym utożsamiam się w 100%... i nie ma w tym żadnego podstępu :)

środa, 29 grudnia 2010

AIRPLANES


W dobie mody nagrywania różnych, czasami bardzo nietypowych duetów, ten nie powinien być zaskoczeniem. Bo przecież kolaboracje raperów z wokalistami rockowych i punkowych grup to przecież dzisiaj chleb powszedni. Fakt, że nie zawsze wychodzą tak dobrze, jak omawiany utwór – ale przecież się zdarza. Co mnie zaskoczyło? Cóż – utwór pochodzi tak naprawdę z pierwszego oficjalnego wydawnictwa Bobbiego Raya, i jest to jego drugi singiel – który już opowiada o marzeniach powrotu do czasów zanim jeszcze B.o.B. zrobił karierę. Rzadkość by narzekać na to zaledwie parę chwil po tym jak się udało ;). Dobrze chociaż, że refren jest optymistyczny.

A czemu dla mnie jest to piosenka ważna? Może dlatego, że była początkiem bardzo fajnej, ciekawe znajomości, która o mały włos nie zaowocowała nagraniem własnej wersji „Airplanes”. Pozdrowienia dla M. :)


Airplanes
B.o.B. feat. Hayley Williams

Hayley Williams
Czy możemy udawać, że te samoloty na nocnym niebie są spadającymi gwiazdami?
Naprawdę przydałoby mi się teraz jakieś życzenie do wykorzystania.

Czy możemy udawać, że te samoloty na nocnym niebie są spadającymi gwiazdami?

Naprawdę przydałoby mi się teraz jakieś życzenie do wykorzystania.


B.o.B.

Przydałoby mi się jakieś życzenie, sen czy dobrotliwy duszek,

By dzięki nim wrócić do życia zdecydowanie prostszego niż to.

Bo po całym tym imprezowaniu, rozbijaniu się i nawalaniu,

Po całym tym przepychu i błyszczeniu w świetle fleszy

I po całej tej wrzawie wokół mnie, całym szaleństwie

Nadchodzi czas, kiedy zatapiam się w mroku wspomnień,

Kiedy wpatrywałem się w telefon spoczywający na kolanach

Pełen nadziei, choć ci ludzie i tak nigdy nie oddzwonili.

Ale tak właśnie zaczyna się każda historia.

Nagle, kiedy już się poddałeś, otrzymujesz pomocną dłoń,

Twoje plany zaczynają się realizować zgodnie z założeniami

I słyszysz jak mówią:

"Czego byś sobie zażyczył gdybyś miał jedno życzenie?"

Więc poczekaj samolocie, przepraszam, jestem nieco spóźniony,

Jestem już prawie na miejscu, więc nie zamykajcie bramki.

Nawet, jeśli nie zdążę na ten samolot, to złapię inny,

By móc wrócić do tego, co było jeszcze przed końcem nocy.


Hayley Williams

Czy możemy udawać, że te samoloty na nocnym niebie są spadającymi gwiazdami?

Naprawdę przydałoby mi się teraz jakieś życzenie do wykorzystania.

Czy możemy udawać, że te samoloty na nocnym niebie są spadającymi gwiazdami?

Naprawdę przydałoby mi się teraz jakieś życzenie do wykorzystania.


B.o.B.

Niech ktoś zabierze mnie do tych dni,

Kiedy to, co robię nie było jeszcze moją pracą, kiedy jeszcze mi za to nie płacili.

Zanim jeszcze liczyło się ile mam na swoim koncie.

Do czasów, kiedy próbowałem wysupłać parę gorszy na bilet w metrze,

Do czasów, kiedy rapowałem ponad swoje siły by cokolwiek zyskać.

Chciałbym żeby i w tych dniach mój rap znaczył dla mnie tak wiele.

Dlatego wydaje mi się, że gdybym mógł czerpać życzenia z samolotów,

To może wtedy udałoby mi się wrócić do czasów

Zanim uprawiałem tą politykę zwaną grą rapu,

Kiedy nikt jeszcze nie chciał posłuchać mojej składanki,

Zanim nie zacząłem ukrywać się ze swoim slangiem.

Ale to było zarezerwowane dla mojego rodzinnego miasta,

Gdzie każdy wołał mnie po imieniu: Co tam Bobby Ray?

Więc czy mógłbym życzyć sobie zakończenia tej polityki

I powrotu do muzyki, która zapoczątkowała to całe gówno?

Więc stoję tu przed wami i kolejny raz powtarzam

Z nadzieją, że możemy czerpać życzenia z przelatujących samolotów.


Hayley Williams
Czy możemy udawać, że te samoloty na nocnym niebie są spadającymi gwiazdami?

Naprawdę przydałoby mi się teraz jakieś życzenie do wykorzystania.

Czy możemy udawać, że te samoloty na nocnym niebie są spadającymi gwiazdami?

Naprawdę przydałoby mi się teraz jakieś życzenie do wykorzystania.




czwartek, 23 grudnia 2010

WESOŁYCH ŚWIĄT!


Choinka, choinka, przy stole wigilijnym rodzinka.
Specjałów na stole wiele i dzwony biją w każdym kościele.
Prezentów kupa i radości, to święto rodzinne, święto miłości.


I żeby tak zawsze było i dobrze nam razem się żyło,

Bądźmy dla siebie mili w każdym dniu i w każdej chwili.

Choinka, choinka, wypijmy za zdrowie kieliszek winka.


Wesołych Świąt!


Julie



------------------------------------------------------------------------------------------------------------
P.S.

Wcale nie chcę dostać dużo na te Święta.
Jest właściwie tylko jedna rzecz, której potrzebuję.
Nie zależy mi na prezentach zalegających pod choinką!
Dla siebie chcę tylko i wyłącznie Ciebie,
Bardziej niż jesteś w stanie to sobie wyobrazić.
Spraw by moje życzenie się spełniło,
Bo wszystko czego pragnę w te Święta
To Ty!

Wcale nie chcę dostać dużo na te Święta.
Jest właściwie tylko jedna rzecz, której potrzebuję.
Nie zależy mi na prezentach zalegających pod choinką,
Nie chcę wieszać skarpet nad kominkiem.
Święty Mikołaj mnie nie uszczęśliwi,
Wręczając mi zabawki w Wigilię.
Dla siebie chcę tylko i wyłącznie Ciebie,
Bardziej niż jesteś w stanie to sobie wyobrazić.
Spraw by moje życzenie się spełniło,
Bo wszystko czego pragnę w te Święta
To Ty, Kochanie!

Nie proszę o wiele w te Święta.
Nie marzyłam nawet o śniegu.
Po prostu spokojnie będę czekać tu sobie na Ciebie pod jemiołą.
Nie zamierzam sporządzać i wysyłać listy prezentów
Na adres Mikołaja na Biegunie Północnym.
Nie zamierzam również czekać całą noc
Na dźwięk kopyt reniferów na mym dachu
Dzisiaj chcę mieć tylko Ciebie u swojego boku,
Trzymającego mnie mocno w ramionach
Cóż mogę na to poradzić na to,
Że wszystko czego pragnę w te Święta to Ty?

Ciepłe światełka płoną jasno dookoła.
Dźwięki dzięcięcej radości przepełniają świąteczną atmosferę.
I wszyscy śpiewają!
Słyszę rozbrzmiewające dzwonki sań...
Święty Mikołaju, czy przyniesiesz mi tego, którego naprawdę potrzebuję?
Proszę przynieść mego Ukochanego do domu!

Wcale nie chcę dostać dużo na te Święta.
To jest jedyna rzecz o jaką proszę.
Chcę tylko zobaczyć mojego Ukochanego,
Stojącego przed moimi drzwiami.
Och, chcę tylko i wyłącznie Ciebie,
Bardziej niż jesteś w stanie to sobie wyobrazić.
Spraw by moje życzenie się spełniło,
Bo wszystko czego pragnę w te Święta
To Ty!




(I tak! Wiem, że króliczki to na Wielkanoc, ale chciałam tak uniwersalnie ;) )

wtorek, 14 grudnia 2010

Jedenaście Minut (Paulo Coelho)

Książka, którą przeczytałam prawie pół roku temu, ale z braku czasu jeszcze nie zamieściłam z niej wyłapanych przez siebie cytatów. "Jedenaście Minut" nie jest żadną nowością. Sama słyszałam o niej już z 5 lat temu (jeśli nie więcej), głównie z opowiadań koleżanki wtedy szczególnie zafascynowanej tematyką seksu i czytającą wszystkie pozycje, w których opisie choć raz padało to słowo ;). Może właśnie dlatego nie sięgnęłam wcześniej po tę książkę. Nie dlatego, że temat seksu mnie odrzuca(ł), przeciwnie... Po prostu kieruję się innymi pobudkami wybierając swoje "lektury obowiązkowe". Tym razem powodem była fala uniesienia sympatii do autora po niesamowitej "Weronika Postanawia Umrzeć". I nie żałuję. Nie wiem czym było się tu podniecać. Seksu było tu tyle co kot napłakał, a i epatowanie, o którym tak było głośno, też mi gdzieś umknęło. A może to wszystko zwyczajnie bledło w świetle przesłania książki, w kronice życia kobiety poszukującej miłości w świecie niemalże z niej wypranym, gdzie prawdziwe uczucia dziś mylone są właśnie z przesadną seksualnością i pogonią za pieniądzem, za blichtrem tego świata. Szkoda, że zapominamy, że wszystko, o co w tym życiu chodzi to stare dobre przesłanie pasjami wyśpiewywane przez Beatles'ów, że "Wszystko, czego potrzebujesz to..."



"JEDENAŚCIE MINUT"
Paulo Coelho



Maria, młoda dziewczyna z brazylijskiej prowincji, wyrusza w daleką podróż. Jednak świat jest inny niż sobie wyobrażała. Gorzkie doświadczenia sprawiają, że zostaje prostytutką. Decyduje się na życie bez miłości i wpada w pułapkę, z której wybawić ją może tylko miłość... Współczesna baśń dla dorosłych, przypowieść o seksie i miłości, a także o przeznaczeniu, które sprawia, że kręt
e ścieżki naszego losu mogą nieoczekiwanie poprowadzić nas ku szczęściu, choć dawno przestaliśmy w nie wierzyć. Jest to zarazem studium o naszej seksualności, o jej sacrum i profanum, o jednej z najważniejszych i jednocześnie najbardziej zakłamanych sfer naszego życia.



:::::::::::::::::::: CYTATY ::::::::::::::::::::




Moją powinnością (...) jest mówić o tym, co dla mnie ważne, a nie o tym, co wszyscy chcieliby usłyszeć. Niektóre książki rozbudzają nasze marzenia, inne przywołują nas do rzeczywistości
, lecz każda winna odzwierciedlać to, co dla pisarza najistotniejsze: uczciwość pisania.


A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne,
dowiedziawszy się, że [Jezus] jest gościem w domu faryzeusza,
przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tylu
u nóg Jego, plącząc zaczęta Izami oblewać Jego nogi
i włosami swej głowy je wycierać.
Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie:
„Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna
i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą".
Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, mam ci coś powiedzieć".
On rzeki: „Powiedz, Nauczycielu".
„Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników.
Jeden winien był mu pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt.
Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom.
Który więc z nich będzie go bardziej miłował?".
Szymon odpowiedział: „Sądzę, że ten, któremu więcej darował".
On mu rzekł: „Słusznie osądziłeś".
Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi:
„Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu,
a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy
i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku,
a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich.
Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem
namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci:
Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała.
A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje".
Łukasz 7: 37-47


(...) W każdym momencie naszego życia jedną nogą tkwimy w świecie baśni, a drugą w otchłani piekieł.


(...) Miłość kojarzy się bardziej z nieobecnością niż z obecnością ukochanej osoby.


Gdy spotykamy kogoś i zakochujemy się, myślimy, że cały wszechświat nam sprzyja. (...) Ale jeżeli coś nie pójdzie po naszej myśli, wszystko rozpryskuje się niczym bańka mydlana i znika! Czaple, muzyka w oddali, smak jego ust. Jak piękno, które istniało chwilę wcześniej, może rozproszyć się tak szybko?
Życie płynie bardzo prędko: przenosi nas z raju w otchłanie piekieł, w ciągu paru sekund.



Ten, kto stracił coś, co uważał za swoje uczy się w końcu, że nic nie jest jego własnością.
Tak więc nie warto niczym się przejmować, tylko żyć tak, jakby dzisiejszy dzień był pierwszym (lub ostatnim) dniem mojego życia.




Mam wybór: mogę być ofiarą losu lub poszukiwaczem przygód wyruszającym po skarb. Wszystko zależy od tego, jak będę postrzegała własne życie.


Ktoś kiedyś napisał, że ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka — bo odmienić istotę ludzką zdolna jest wyłącznie miłość. Co za bzdura! Ten pisarz znał tylko jedną stronę medalu.
To prawda, że miłość jest w stanie w okamgnieniu całkowicie przeobrazić ludzkie życie. Ale - i to jest ta druga strona medalu - istnieje inne uczucie, które potrafi skierować ludzkie losy na zgoła odmienne tory: rozpacz. Tak, miłość zapewne może odmienić człowieka, ale rozpaczy udaje się to znacznie szybciej.


W pogoni za szczęściem wszyscy mamy równe szansę - urzędnik-muzyk, dentysta-pisarz, kasjerka-spikerka, gospodyni-modelka - i nikt z nas nie jest szczęśliwy.


Ludzie zachowują się tak, jakby zjedli wszystkie rozumy, a jeżeli przyjdzie wam do głowy zadać im proste pytanie, okaże się, że nie wiedzą nic.


Nie jestem ciałem, w którym mieszka dusza, jestem duszą, która ma widzialną część zwaną ciałem. Przez ostatnie dni ta dusza obserwowała moje ciało bez chwili przerwy. Nie mówiła nic, nie krytykowała, nie litowała się — po prostu mu się przyglądała.
Od bardzo dawna nie myślałam o miłości. Mam wrażenie, że miłość ode mnie uciekła, jakby nie czulą się mile widziana. A jednak jeżeli przestanę myśleć o miłości, będę niczym.


Człowiek może wytrzymać tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najgorsza udręka, najcięższa tortura.


Przez cale życie uważałam miłość za coś w rodzaju przyzwolonego niewolnictwa. To kłamstwo: nie istnieje miłość bez wolności i na odwrót. Tylko ten, kto czuje się wolny, kocha bezgranicznie. A ten, kto kocha bezgranicznie, czuje się wolny.


Jestem przekonana, że nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest prawdziwe przesłanie wolności: mieć najważniejszą rzecz na świecie, ale jej nie posiadać.


Namiętność. Może to piękno spotkania dwojga ludzi, miłość od pierwszego wejrzenia, ale nie tylko - także emocje, jakie wzbudza to, co nieoczekiwane, robienie czegoś z entuzjazmem, wiara, że uda się spełnić marzenia. Namiętność wysyła sygnały, jak mam pokierować swoim życiem, i muszę nauczyć się te sygnały rozszyfrowywać.


Świat jest, jaki jest, i każdy dzień szczęścia graniczy niemal z cudem.


Każdy pragnie miłości absolutnej, a takiej miłości nie trzeba szukać w innych, lecz w sobie. Ona drzemie w nas i tylko my możemy ją w sobie rozbudzić. Ale do tego potrzeba nam drugiego człowieka. Życie ma sens tylko wtedy, gdy mamy u swego boku kogoś, kto odwzajemnia nasze uczucia.


Co sprawia, że właśnie ta kobieta i właśnie ten mężczyzna chcą się do siebie zbliżyć? Co sprawia, że budzi się w nich pożądanie? To tajemnica. Kiedy ich pożądanie jest jeszcze niczym nie skalane, przeżywają każdą sekundę z namaszczeniem, w pełni świadomi, wyczekując najbardziej dogodnej chwili, by przyjąć błogosławiony dar losu.
Ci, którzy zaznali takiego pożądania „w stanie czystym", nie przyśpieszają pochopnie biegu wypadków. Wiedzą, że to, co nieuniknione, nadejdzie, że to, co stać się musi, zawsze znajdzie sposób, by zaistnieć. A kiedy ten moment nadchodzi, nie wahają się, nie tracą okazji, nie pozwalają umknąć ani jednej cudownej chwili, potrafią uszanować doniosłość każdej sekundy.


Każdy potrafi kochać, to wrodzony dar. Jednym przychodzi to spontanicznie, lecz większość z nas musi się tego ponownie nauczyć. Musimy przypomnieć sobie, jak się kocha, i wszyscy bez wyjątku spalić się w ogniu minionych namiętności, przeżyć raz jeszcze radości i udręki, wzloty i upadki, aż w końcu uda nam się dostrzec tajemniczą nić, która łączy wszystkie nasze spotkania. Wtedy ciało uczy się mówić językiem duszy — można to nazwać też seksem.


Życie potrafi być skąpe: mijają dni, tygodnie, miesiące, lata i nic się nie wydarza. A potem uchylamy jakieś drzwi i nagle przez szczelinę wdziera się istna lawina. W jednej chwili nie mamy nic, a już w następnej aż tyle, że trudno sobie z tym poradzić.


Według Platona, u zarania dziejów istniały tylko istoty dwupłciowe, które w niczym nie przypominały dzisiejszych kobiet i mężczyzn. Jedna szyja podtrzymywała jedną głowę o dwóch twarzach, z których każda patrzyła w innym kierunku. Były niczym bracia syjamscy zrośnięci plecami. Miały dwa narządy płciowe, cztery nogi i cztery ręce.
Lecz pewnego dnia zazdrośni bogowie zdali sobie sprawę, że czterorękie stworzenie jest zadziwiająco pracowite, że dwie pary oczu nieustannie czuwają i trudno podejść je podstępem, cztery nogi bez większego wysiłku mogą długo stać i daleko zajść. Ale najgorsze było to, że istota obdarzona zarówno męskim, jak i żeńskim narządem płciowym była samowystarczalna w rozmnażaniu. Wtedy Zeus, wła
dca Olimpu, rzekł: „Mam pomysł, jak odebrać moc tym śmiertelnikom". Cisnął piorun i rozpłatał owo stworzenie na pół. Tak narodzili się kobieta i mężczyzna. Wprawdzie liczba ludności na ziemi się podwoiła, ale jednocześnie ludzie poczuli się słabi i zagubieni. Odtąd musieli przemierzać świat w poszukiwaniu swej utraconej połowy, w poszukiwaniu czułego uścisku, w którym mogliby odnaleźć dawną moc, umiejętność obrony przed podstępem, odporność na zmęczenie i wytrwałość w pracy. I ten uścisk, w którym dwa ciała zlewają się na powrót w jedno, nazywamy dziś seksem.


Na temat zazdrości można snuć długie, mądre wywody albo uznać ją za oznakę słabości, ale chyba nigdy nie uda się człowiekowi zazdrości poskromić.
Najsilniejsza jest taka miłość, która nie walczy ze swoją słabością. Tak czy inaczej, jeżeli to prawdziwa miłość (a nie tylko sposób, by się rozerwać, oszukać, zabić czas, który w tym mieście dłuży się
niemiłosiernie), to wcześniej czy później poczucie wolności weźmie górę nad zazdrością i męczarniami, jakie ze sobą niesie. Każdy, kto uprawia sport, wie, że dla osiągnięcia dobrych wyników trzeba pogodzić się z codzienną dawką bólu. Na początku cierpienie zniechęca, ale z czasem okazuje się, że to tylko pewien etap na drodze do dobrego samopoczucia, aż w końcu staje się oczywiste, że bez bólu nie sposób nic osiągnąć.
Niebezpieczne jest natomiast nastawić się na ten ból, w kółko o nim myśleć.


Ból istnieje na co dzień, w skrywanym cierpieniu, w naszych wyrzeczeniach, w rezygnacji z marzeń. Ból przeraża, gdy pokazuje swoje prawdziwe oblicze, ale jest kuszący, gdy stroi się w piórka poświęcenia. Albo tchórzostwa. Człowiek próbuje się przed nim bronić, choć zawsze znajduje sposób, by jakoś z nim poflirtować.
(…) Jeżeli uda ci się zrozumieć, że możesz żyć bez cierpienia, to i tak dużo, ale nie wyobrażaj sobie, że inni pójdą tłumnie w twoje ślady. Nikt nie chce cierpieć, a jednak wszyscy lub prawie wszyscy świadomie lub nie poszukują bólu, poświęceń, dzięki czemu mogą czuć się usprawiedliwieni, oczyszczeni, godni szacunku w oczach własnych dzieci, małżonków, sąsiadów, Boga. (…) Świat napędza nie pogoń za przyjemnoś
ciami, lecz rezygnacja ze wszystkiego, co istotne. Czy żołnierz rusza na wojnę, by pokonać wroga? Nie, on idzie zginąć za ojczyznę. Czy żona okazuje mężowi, że jest zadowolona? Nie, ona na każdym kroku stara się mu udowodnić, jak bardzo się dla niego poświęca. Czy mąż idzie do pracy, by rozszerzyć swoje horyzonty, rozwinąć się? Skądże, dla dobra rodziny haruje wylewając wiadra potu. I tak dalej... Dzieci wyrzekają się swoich marzeń, by zadowolić rodziców, rodzice poświęcają własne życie, by zrobić przyjemność dzieciom, a ból i cierpienie stają się dowodem tego, co powinno przynosić wyłącznie radość: miłości.


Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak popro
sił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci".
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go pr
zyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!". Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stal się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
Czemu przyszłaś? — zapytała ją udręczona kobieta.
- Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. — Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.


We wszystkich niemal językach świata istnieje to samo przysłowie: „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Twierdzę, że nie ma nic bardziej fałszywego. Im bardziej oczy nie widzą, tym bardziej sercu żal - tych uczuć, które staramy się w sobie stłumić, o których chcemy zapomnieć. Gdy jesteśmy na wygnaniu, pielęgnujemy najmniejsze wspomnienie o ojczyźnie, o naszych korzeniach. Gdy jesteśmy daleko od ukochanej istoty, każdy mijany przechodzień przypomina nam o niej.


Sądzę, że zakochujemy się od pierwszego wejrzenia, chociaż rozsądek nam podpowiada, że to pomyłka, i wtedy zaczynamy walczyć z tym instynktownym uczuciem - tak naprawdę wcale nie chcąc zwyciężyć. Ale nadchodzi chwila, gdy uczucie bierze górę.



poniedziałek, 29 listopada 2010

for a WOMAN...

Kobieta: "Dla Ciebie Wszystko!"
Mężczyzna: "Dla Ciebie Wszystko, poza..."

Trzeba dodawać więcej?

Po dzisiejszym dniu, bez komentarza.





W O M A N
Tina Arena



Widziałam już chyba wszystko
I przesiąkłam tym po brzegi

Oddychałam światami, o których Ty nie masz pojęcia

Smakowałam pocałunki pod wpływem chwili

I choć były piękne, nie było w nich cienia emocji


Czy wiesz co dla kobiety znaczy miłość,

Która wydaje się być tą właściwą?

Czy wiesz jak to naprawdę jest

Stoczyć walkę z kamienną twarzą

I wrócić żywa do domu,

Kiedy jest się kobietą?


Stąpałam na krawędzi życia

Grunt osuwał mi się spod stóp

Wkładałam sukienkę nawet kiedy mnie to bolało

Tylko po to, żeby zadowolić innych,

Bo nauczyłam się żyć z bólem

Bez pozwalania sobie na płacz

Zrozumiałam, że w tym świecie, żeby przetrwać

Trzeba zachowywać się jak mężczyzna.


Czy wiesz co dla kobiety znaczy miłość,

Która wydaje się być tą właściwą?

Czy wiesz jak to naprawdę jest

Stoczyć walkę z kamienną twarzą

I wrócić żywa do domu,

Kiedy jest się kobietą?


Potrafię odmienić twój świat

Potrafię podarować Ci życie

Mogę godzinami nocą nucić Ci wesołe kołysanki

Patrzeć w Twoje oczy póki nie przestaną widzieć

I mogłabym ocalić Twoje życie w mgnieniu oka


Ale czy Ty wiesz co dla kobiety znaczy miłość,

Która wydaje się być tą właściwą?

Czy wiesz jak to naprawdę jest

Stoczyć walkę z kamienną twarzą

I wrócić żywa do domu?

W razie gdybyś zapomniał, jestem kobietą!

Tak, jestem kobietą.





poniedziałek, 22 listopada 2010

Invisible Monsters

"Była supermodelką i przez chwilę miała u stóp cały świat - telewizja non stop nadawała reklamy z jej udziałem, ludzie rozpoznawali ją na ulicy, zarabiała mnóstwo pieniędzy, miała oddanych przyjaciół i chłopaka, którego zazdrościły jej koleżanki. Była ikoną piękna, lecz wystarczył jeden wypadek, by stała się pośmiewiskiem, niemym potworem, by wszyscy zapomnieli o jej istnieniu." Wystarczył ułamek sekundy by całe jej życie z uporządkowanego nagle zmieniło się w farsę, gdzie zbieg okoliczności pogania zbieg okoliczności i zamienia świat jaki znała w tragikomiczną pajęczynę utkaną dziwactwami i wypaczeniami, ograniczeniami i skrajnościami, pozornym szczęściem i bólem. Ta książka to nic innego jak gorzkie przebudzenie, jak dotkliwa lekcja, że nasze życie ani przez chwilę całkowicie nie należy do nas. A już na pewno nie jest żadną stałą, na której możemy się oprzeć...


Niewidzialne Potwory
Chuck Palahniuk


Ekstrawagancka powieść drogi. Historia supermodelki na zawsze oszpeconej w wypadku samochodowym, która przemierza Amerykę wzdłuż i wszerz w towarzystwie transseksualnej księżnej Brandy Alexander i uwodzicielskiego signora Alfa Romeo. Uzależnieni od leków, okradają jedną luksusową rezydencję po drugiej w poszukiwaniu środka uśmierzającego ból istnienia.


Narracja powieści przypomina stylem dziwaczny magazyn mody
z chaotycznymi przeskokami myślowymi, sensacyjnymi wypadkami utrwalonymi w obiektywach paparazzich, opisami pokręconych sesji mody i kontrowersyjnych zabiegów chirurgii plastycznej, z luksusowymi wnętrzami i przepychem tkanin. Wszystko to pogrążone w obłędzie i zalane krwią. Jak zawsze u Palahniuka perwersyjnie, śmiesznie i strasznie.


------ CYTATY ------

Osoby zamężne i żonate zawsze uważają, że miłość jest odpowiedzią na wszystko.


Kiedy oglądasz seriale w dzień możesz sobie patrzeć, na kogo chcesz. Na każdym kanale jest jakieś inne życie i prawie co godzinę to życie się zmienia. Tak samo jak w programach na żywo w sieci. Można sobie oglądać cały świat, a on nic o tym nie wie. (…) Telewizja pozwala Ci podglądać nawet erotyczne epizody życia każdego człowieka. Czyż to nie ma głębokiego sensu? (…) A jeśli wierzysz, że fantastycznie rozporządzamy wolną wolą, to wiesz, że Bóg naprawdę nie ma nad nami władzy. A skoro Bóg nie ma nad nami władzy to może nas tylko oglądać i zmieniać kanały, kiedy się znudzi.
Gdzieś tam w niebie żyjemy na wideo w sieci, żeby Bóg mógł sobie surfować.


W filmach, jeżeli ktoś nagle staje się niewidzialny – wiesz, jakiś wypadek z promieniowaniem jądrowym albo recepta szalonego uczonego – myślisz: co bym zrobił, gdybym była niewidzialna…? Na przykład mogłabyś wejść do męskiej szatni na siłowni, albo, jeszcze lepiej do szatni drużyny Oakland Raiders. Coś z tych rzeczy. Spójrzmy szerzej. Wejść do Tiffany’ego i ukraść brylantowe tiary i coś jeszcze.


Kiedy jesteś gdzieś z pijakiem, możesz zauważyć, jak pijak napełnia Twój kieliszek, żeby móc opróżnić swój. Dopóki pijesz, picie jest w porządku. Dwoje to jest towarzystwo. Picie jest zabawne. Jeżeli stoi przed wami butelka, to nawet jeżeli Twój kieliszek nie jest jeszcze pusty, pijak doleje trochę do Twojego kieliszka, zanim napełni swój.
To tylko wygląda na szczodrość.



Prawie zawsze wmawiamy sobie, że kogoś kochamy podczas gdy tak naprawdę go wykorzystujemy.
To tylko wygląda na miłość.


Prawie każda operacja plastyczna zaczyna się od czegoś, co nazywamy płat uszypułowany. Przepis poniżej.
Dowiedziałam się tyle, że mogłabym być lekarzem.
Chirurdzy wyjaśnili mi, że nie można tak po prostu wyciąć kawałka skóry z jednego miejsca i przykleić go w innym miejscu. To nie jest przesadzanie drzewa. Ukrwienie, żyły i naczynia włosowate nie połączą się, żeby utrzymać przeszczep przy życiu. Ten kawałek ciała obumarłby i odpadł.
To straszne, ale kiedy teraz widzę, jak ktoś się czerwieni, to nie myślę już: O, jak uroczo. Rumieniec przypomina mi tylko, że krew jest pod powierzchnią wszystkiego.


Nasi rodzice są Bogiem. Kochasz ich i chcesz, żeby byli zadowoleni, a jednocześnie chcesz samodzielnie ustalać reguły.


Najpierw rodzice dają ci twoje życie, ale potem usiłują ci wcisnąć swoje.


Dobrze jest wiedzieć, że nie jest bardziej odpowiedzialna za swój wygląd niż, na przykład, samochód. Jesteś tak samo produktem. Produktem produktu produktu. Ludzie, którzy projektują samochody, sami są produktami. Twoi rodzice są produktami. Ich rodzice też byli produktami. Twoi nauczyciele to produkty. I pastor w twoim kościele to tez produkt.
Czasami najlepszy sposób na radzenie sobie z gównem, to nie uważać się za jakiś
nadzwyczajny skarb.
Nie możesz uciec od świata i nie jesteś odpowiedzialna za to, jak wyglądasz, czy jesteś nieziemsko piękna, czy brzydka jak noc. Nie jesteś odpowiedzialna za to, co czujesz, ani za to, co mówisz, albo za to, jak się zachowujesz, ani w ogóle za to, co robisz. Nie masz no to wszystko żadnego wpływu.

Tak jak płyta kompaktowa nie odpowiada za to, co jest na niej nagrane, tak samo jest z nami. Masz tyle samo swobody, co zaprogramowany komputer. Jesteś jedyna w swoim rodzaju, nie bardziej niż jednodolarowy banknot.

Nie ma w tobie żadnej prawdziwej ciebie. Nawet twoje fizyczne ciało, wszystkie jego komórki w ciągu ośmiu lat ulegają wymianie.
Skóra, kości, krew i organy są przeszczepiane od człowieka do człowieka. Nawet to, co już nosisz w sobie, kolonie bakterii i robaków, które trawią dla ciebie twoje jedzenie, bez nich byś umarła. Nic z ciebie nie jest wyłącznie twoje. Wszystko, co
masz, zostało odziedziczone.
Wiec wyluzuj się. Cokolwiek myślisz, milion innych ludzi, myśli to samo. Cokolwiek robisz, oni tez to robią, i nikt z was za to nie odpowiada. Cala jesteś dziełem wysiłku zbiorowego.

(…)

Jesteś produktem naszego języka, tego, jakie mamy prawa, i tego jak wierzymy, jakim bóg chce nas widzieć. Każda najmniejsza molekuła w tobie została już przemyślana przynajmniej przez milion ludzi przed tobą. Cokolwiek możesz zrobić, jest nudne, stare i absolutnie w porządku. Jesteś bezpieczna, bo jesteś tak bardzo uwieziona w swojej kulturze. Wszystko co jesteś w stanie wymyślić, jest w porządku, dlatego, ze jesteś w stanie to wymyślić. Nie potrafisz wyobrazić sobie żadnej drogi ucieczki. Nie masz żadnej drogi wyjścia.

Świat jest twoją kolebką i twoja pułapką.

(…)

A jeżeli potrafisz znaleźć jakąś drogę ucieczki od naszej kultury, to w tym też jest pułapka. Sama chęć wydostania się z pułapki wzmacnia pułapkę. (…) Najlepszy sposób to nie walczyć, po prostu odpuścić. Nie próbuj stale wszystkiego naprawiać. To, przed czym uciekasz, przyczepia się tylko do ciebie na dłużej. Kiedy z czymś walczysz tylko to wzmacniasz. Nie rób tego coc chcesz. Rób to, czego nie chcesz. Rób to, czego uczono cię nie chcieć.

To odwrotność pogoni za szczęściem.

Rób rzeczy, których się najbardziej boisz.



Jesteśmy uczeni, żeby iść przez życie słuszną drogą. Żeby nie popełniać błędów. Ja myślę, że im błąd wydaje się większy, tym większa szansa, że uda mi się wyrwać i zacząć prawdziwe życie. Jak Krzysztof Kolumb płynący ku katastrofie na skraj świata. Jak Fleming i jego pleśń. Prawdziwe odkrycia rodzą się z chaosu, z wyprawy do miejsca, które sprawia wrażenie złego, głupiego i niepotrzebnego!
(…)

Czasami popełnienie największego błędu jaki potrafimy sobie wymyślić jest droga do największego odkrycia. Dlatego, że jesteśmy tak uwięzieni w naszej kulturze, w bycie ludźmi na tej planecie z takimi mózgami jakie mamy, z dwiema rekami i nogami tak jak wszyscy inni. Jesteśmy tak uwięzieni, że każda próba ucieczki, jaką jesteśmy w stanie wymyślić, staję się kolejną częścią pułapki. Wszystko czego możemy zapragnąć, wynika z odebranej tresury.

(…)

Czasami trzeba wskakiwać w środek katastrofy obiema nogami. A ja chcę wyjść poza etykietki. Nie chcę całego swojego życia wciskać w jedno słowo. W jedną opowieść. Chcę znaleźć coś innego, jakieś miejsce, którego nie ma na mapie. Chce prawdziwej przygody.



- Nasze narodziny są błędem, który przez całe życie usiłujemy naprawiać.
- Spędzasz całe życie, stając się bogiem, a potem umierasz.
- Kiedy nie dzielisz się swoimi kłopotami, nie lubisz słuchać o kłopotach innych.
– Bóg nas przez cały czas obserwuje i zabija nas, kiedy stajemy się nudni. Nigdy przenigdy, nie powinniśmy być nudni.


Co do mnie… Mam dość bycia sobą, paskudną sobą.
Pokaż mi wyzwolenie.
Mam dość tego świata pozorów. Świń, które tylko wyglądają na tłuste. Rodzin, które tylko wyglądają na szczęśliwe.
Pokaż mi wybawienie.
Od tego co tylko wygląda na wspaniałomyślność. Co tylko wygląda na miłość.
Błysk.
Nie chce już więcej być sobą. Chce być szczęśliwa...


Nie ma ucieczki przed przeznaczeniem, ono nadchodzi nieuchronnie. W dzień i w nocy, przyszłość biegnie nam naprzeciw.



wtorek, 9 listopada 2010

In My Veins...

Skoro już jesteśmy przy szóstym sezonie Grey's Anatomy (Chirurdzy), i szumnie wypowiadałam się o jego finale, to chciałam teraz zaprezentować jedną z niewielu (w sumie chyba trzech) piosenek towarzyszącym finałowym scenom - zwłaszcza tej jednej, najbardziej dramatycznej.

Nie ukrywam, że nie tylko dlatego ta piosenka tutaj trafiła. Już od dawna krąży w moich żyłach poruszając najbardziej czułe emocjonalne struny...




IN MY VEINS
Andrew Belle


Nic nie idzie według planu
Wkrótce wszystko obróci się w nicość
Ludzie zaczynają się żegnać,
Każdy na swój wyjątkowy sposób.
I wszystko na czym mogłaś polegać,
Wszystko co byłaś jeszcze w stanie udawać
Opuści Cię wraz z nastaniem poranku
By powrócić w ciągu dnia.

Jesteś głęboko w mojej krwi

I nie potrafię Cię z siebie wyrzucić

Jesteś wszystkim co czuję

W nocy, w swoich ustach

Jednak Ty uciekasz ode mnie

Bo nie jestem już tym, którego odnalazłaś

Ale jesteś głęboko w mojej krwi

I nie potrafię Cię z siebie wyrzucić.


Wszystko się zmieni

Nic nie będzie już takie samo.

Nikt tutaj nie jest doskonały

Ale wszyscy ponoszą winę.

I wszystko na czym mogłaś polegać,

Wszystko co byłaś w stanie ocalić

Opuści Cię wraz z nastaniem poranku

By powrócić w ciągu dnia.


Jesteś głęboko w mojej krwi

I nie potrafię Cię z siebie wyrzucić

Jesteś wszystkim co czuję

W nocy, w swoich ustach

Jednak Ty uciekasz ode mnie

Bo nie jestem już tym, którego odnalazłaś

Ale jesteś głęboko w mojej krwi

I nie potrafię Cię z siebie wyrzucić.


Nie potrafię Cię z siebie wyrzucić.

Nie potrafię...


Dokoła Ciebie wszystko spowił mrok

Wydawać by się mogło, że nie będziesz w stanie tego znieść,

Ale z czasem dostrzeżesz przebłysk światła

Padającego prosto na Twoją twarz...


Bo jesteś głęboko w mojej krwi

I nie potrafię Cię z siebie wyrzucić

Jesteś wszystkim co czuję

W nocy w swoich ustach

Jednak Ty uciekasz ode mnie

Bo nie jestem już tym, którego odnalazłaś

Ale jesteś głęboko w mojej krwi

I nie potrafię Cię z siebie wyrzucić.







Video podsumowujące finał szóstego sezonu Grey's Anatomy