środa, 28 września 2011

BEFORE IT BREAKS


Pod wpływem chwili... bez komentarza.



Before It Breaks
Brandi Carlile


Tu gdzie jestem nastała najcięższa pora roku.
Budząc się nie mogę już nawet odnaleźć tamtych dni.
Boże dopomóż, nawet kołnierz mojego płaszcza

Nie jest w stanie zaradzić na ten obezwładniający mróz.

Krople deszczu szczypią moje oczy

Więc zwyczajnie przestałam je otwierać.


Ale nie czuję żadnego bólu.

Jestem samotna, nie licząc siebie,

Mojego najmniejszego przyjaciela.

Co mi pozostało? Zimne światło nocy?

Czyż nie wpuściłam Cię do swego serca?

Powiedzmy, że to się nigdy nie wydarzyło.

Że znowu jestem szczęśliwa...

Powiedz, że to koniec, powiedz, że śnię.

Powiedz, że przy Tobie będzie mi lepiej,

Niż gdybyś mnie zostawił.

Powiedz, że Ci przykro, zniosę to.

Powiedz, że na mnie zaczekasz albo i nie.
Powiedz, że mnie kochasz albo powiedz, że nie.

Mogę popełniać własne błędy,


Ale zanim się rozpadniemy najpierw pozwól nam się ugiąć.


Czuję się dobrze...

Czyż nie sprawiam takiego wrażenia?

Czyż nie bujam pośród gwiazd,
Niosąc je błyszczące w moich dłoniach?

Za każdym razem, kiedy szukasz rozstaju dróg,

A zdarza się to niemal codziennie,

Proszę nie zapominaj powiedzieć mi, którą z nich wybierzesz.
Wtedy ja wybiorę przeciwną...


Powiedz, że to koniec, powiedz, że śnię.
Powiedz, że przy Tobie będzie mi lepiej,

Niż gdybyś mnie zostawił.

Powiedz, że Ci przykro, zniosę to.

Powiedz, że na mnie zaczekasz albo i nie.

Powiedz, że mnie kochasz albo powiedz, że nie.
Mogę popełniać własne błędy.


Nauczę się jak najpierw się uginać

Zanim pozwolę nam się rozpaść.


Powiedz, że to koniec, powiedz, że śnię.

Powiedz, że przy Tobie będzie mi lepiej,

Niż gdybyś mnie zostawił.

Powiedz, że Ci przykro, zniosę to.

Powiedz, że na mnie zaczekasz albo i nie.

Powiedz, że mnie kochasz albo powiedz, że nie.
Mogę popełniać własne błędy,


Ale zanim się rozpadniemy najpierw pozwól nam się ugiąć.




wtorek, 16 sierpnia 2011

NICHOLAS SPARKS CYTATY: Pamiętnik, I Wciąż Ją Kocham, Ostatnia Piosenka


Pamiętnik
Nicholas Sparks


Oficjalny opis: W starym wytartym notatniku kryje się kronika pewnej miłości, która rozkwitła po zakończeniu II wojny światowej gdzieś w Karolinie Północnej. Noah Calhoun odczytuje ją wieczorami w domu opieki starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy w 1932 roku po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson - ich potajemne spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na czternaście lat.


Każdy, kto rozpoczyna swoją podróż po odmętach prozy jaką tworzy Nicholas Sparks, pełnej zarówno wzburzonych fal, złowieszczych zawirowań jak i spokoju z łatwością zamieniającego oceaniczny żywioł w spokojne jezioro bez śladu nawet jednej zmarszczki, powinien przeczytać najpierw "Pamiętnik". Owszem, Pan Sparks niemalże w każdej powieści obiera miłość za swoje studium, ale tutaj pokazuje jej pełen wachlarz. Od tego nieśmiałego, młodzieńczego zauroczenia, poprzez niepohamowany skrzący, elektryzujący ciała wybuch namiętności, spełnienie, niepewność, bolesne rozstania i szczęśliwe powroty, realizację wspólnych celów i zamierzeń, przez czasy pozornego (i to właśnie słowo zaakcentuję) spokoju na starość... i co tu dużo mówić... aż po grób.

Poleciłabym tę książkę każdemu mężczyźnie. Nigdzie nie znajdą lepszego przykładu wielkiej miłości, zdolnej do wszelkich poświęceń i walki o ukochaną osobę, nawet kiedy my sami odpłynęliśmy już w odmęty niepamięci i z utęsknieniem czekamy na przebłysk słońca.



------------ CYTATY ------------



Nie jestem wyjątkowy, co do tego nie mam wątpliwości. Jestem zwyczajnym człowiekiem o zwyczajnych myślach i wiodłem zwyczajne życie. Nikt nie postawił pomnika ku mej czci, a moje imię szybko pójdzie w zapomnienie, lecz kochałem - całym sercem i duszą - a to moim zdaniem wystarczająco dużo.


Kiedy człowiek pierwszy raz się zakochuje, jego życie nieodwołalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy nie zniknie.


Człowiek zawsze był agresywny, nieustannie dążył do dominacji, przejęcia kontroli nad światem i wszystkim, co go zamieszkuje.


Poezji nie tworzy się po to, by ją analizować; poezja ma po prostu inspirować, wzruszać, nie powinna być odbierana umysłem.


Jest coś wyjątkowego, wręcz mistycznego w oglądaniu wschodu słońca nad wodą.


Z Lonem nie czekają jej niespodzianki, zawsze będzie pewna jutra. Stanowiliby udaną parę. Żyłaby blisko przyjaciół i rodziny, miałaby dzieci, pozycję społeczną. Właśnie takiego życia zawsze oczekiwała. A choć w małżeństwie rodziców trudno by się dopatrzyć prawdziwej namiętności, już dawno sobie wmówiła, że w związkach między ludźmi nie trzeba szukać pełni, nawet jeśli zamierza się kogoś poślubić. Z czasem namiętność ustąpi, jej miejsce zajmą poczucie bliskości i wzajemna zgodność charakterów.


Jesteś odpowiedzią na każdą modlitwę, jaką zanosiłem. Jesteś pieśnią, marzeniem i szeptem. Sam nie pojmuję, jakim cudem tyle czasu bez ciebie wytrzymałem.


Nie możesz poświęcić swego życia dla innych. Musisz robić to, co jest dobre dla ciebie, nawet jeśli w ten sposób zranisz część bliskich ci osób.


Bądź spokojna, bądź sobą, gdy jestem przy tobie
Prędzej słońce ci zgaśnie, niźli ja to zrobię.
Prędzej woda przed tobą toń świetlistą schowa,
Liście szelest uciszą, niźli moje słowa,
Którymi cię obdarzam, stracą wdzięk i powab.
Walt Whitman „To A Common Prostitute” (przeł. Kazimiera Gałązka)


Nic naprawdę nie ginie ani się nie gubi,
Urodzenie, tożsamość, rzeczy tego świata
Ani życie, ni siła, ani nic, co widzisz...
Ciało stare, zimne, przywiędłe - popioły
niegdysiejszych płomieni...
ponownie ogniem się rozżarzy...
Walt Whitman “Continuities” (przeł. Kazimiera Gałązka)


Człowiek zupełnie nie wie, kiedy tonie,
Która kropla wody wyznacza mu koniec...


W chwilach bólu i cierpienia, będę Cię tulił i kołysał, zabiorę Twą mękę i uczynię ją swoją. Kiedy płaczesz, i ja płaczę, a gdy Ty cierpisz, ja też cierpię. I wspólnie spróbujemy powstrzymać potoki łez i zwątpienie, by dalej brnąć po wyboistych ścieżkach życia.


Zdaje się, że tylko starzy ludzie potrafią siedzieć obok siebie, milczeć i nie czuć się niezręcznie. Młodzi, popędliwi, niespokojni, zawsze muszą przerwać ciszę. Wielka szkoda, cisza bowiem jest czysta. Cisza jest święta. Zbliża ludzi, gdyż tylko ci, którzy się dobrze ze sobą czują, mogą siedzieć w milczeniu. Oto wielki paradoks.


Przekonałem się o czymś, co jest oczywiste dla małego dziecka. Że na jedno życie składa się mnóstwo malutkich żyć, każde mieszczące się w ramach jednego dnia. Że każdy dzień winno się spędzać na poszukiwaniu piękna w kwiatach i poezji, rozmowach ze zwierzętami. Że nic nie dorówna godzinom poświęconym na marzenia ani zachodom słońca, lekkiemu podmuchowi wiatru. Przede wszystkim jednak przekonałem się, że życie polega na siedzeniu na ławeczce nad prastarą rzeką, z ręką na kolanie mojej żony, i czasem, w dobre dni, na zakochaniu się.


Gdy ciało słabnie, ból je przeszywa
I kres wydaje się bliski
Trwa nasza miłość, jest ciągle żywa,
Śle pocałunki, czułość, uściski.

(…)

Skoro chcesz wiedzieć, wyznać ci muszę,
Że nierozłączne są nasze dusze.
Świt. Wstajesz światłem opromieniona,
Czuję me serce w twoich ramionach.


Kimże jestem, by podawać w wątpliwość miłość spadającą wraz z gwiazdami z nieba, miażdżącą niczym ryczące fale?


Miłości ostatnie chwile
Czynią ją tkliwą i czystą.
W poranka słonecznym pyle
Zdobywa moc wiekuistą.



* * * * * *

I Wciąż Ją Kocham
Nicholas Sparks


Oficjalny opis: Dzieciństwo Johna Tyree nie należało do łatwych. Gdy okazało się, że świat nie stanie przed nim otworem, zaś szanse na uzyskanie wyższego wykształcenia są właściwie żadne, swoją przyszłość zobaczył w szeregach armii Stanów Zjednoczonych. Już jako żołnierz, będąc na przepustce, spotyka przypadkiem piękną Savannah Lee Curtis, dziewczynę swoich marzeń, która studiując i pracując dla Habitat for Humanity, wraz z grupą studentów, w ramach akcji dobroczynnej, buduje domy dla ubogich... Miłość, która łączy tych dwoje rozkwita nawet na przekór okolicznościom. Dziewczyna obiecuje czekać na ukochanego, póki nie minie okres jego służby. Wydarzenia z jedenastego września, które wstrząsnęły światem, wstrząsną również ich życiem. John musi wybrać między uczuciem do dziewczyny i wiernością ojczyźnie. Pewnego dnia otrzymuje pożegnalny list od Savannach, w którym dziewczyna informuje go, że zakochała się w kimś innym. Gdy John wraca do domu, okazuje się, że miłość zmusi go do podjęcia najtrudniejszej decyzji w życiu.


Zdecydowania jedna z lepszych książek Sparksa. Bez happy endu, bez górnolotnych peanów na cześć miłości, za to bardzo realistycznie traktująca temat poszukiwania miłości i odnajdywania swojej drugiej połówki i trwania przy niej niezależnie od tego, czy należy do nas czy nie. Mówiłam o braku szczęśliwego zakończenia, ale jednak jest w nim coś co napawa czytelnika nadzieją, że jednak nie wszystko stracone. Że jednak warto szukać miłości. Warto kochać. Moje babskie oczy uroniły nie jedną łzę podczas czytania. Polecam :)




------------ CYTATY ------------



Odrobina tajemniczości jest dobra dla duszy


Jeśli z czymś się borykasz, rozejrzyj się dookoła, a zobaczysz, że wszyscy ludzie z czymś się borykają i że dla nich jest to równ
ie trudne, jak dla Ciebie.


Chociaż byłem pewny, że mnie kocha i zależy jej na mnie, nagle zdałem sobie sprawę, że czasami to nie wystarczy. Nasz związek opierał się na betonowych cegłach, lecz nie był stabilny bez murarskiej zaprawy wspólnie spędzonego czasu, czasu bez groźby bliskiego rozstania. Mimo że nie chciałem tego przyznać, było wiele rzeczy, których o niej nie wiedziałem. (…) Czułem ciężar na sercu, mając wrażenie, że nasz związek zaczyna przypominać wirowanie dziecinnego bąka. Gdy byliśmy razem, mieliśmy siłę, by utrzymać go w ruchu, a rezultatem było piękno, magia i niemal dziecinne wrażenie cudu. Gdy się rozdzielaliśmy, wirowanie nieuchronnie wyhamowywało. Stawaliśmy się chwiejni, niestabilni i wiedziałem, że muszę znaleźć jakiś sposób, żeby uchronić nas od przewrócenia się.


...prawdziwa miłość oznacza, że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym, bez względu na to, przed jak bolesnymi wyborami stajesz.




* * * * * *

Ostatnia Piosenka
Nicholas Sparks


Oficjalny opis: Życie siedemnastoletniej Ronnie Miller wywróciło się do góry nogami, gdy jej ojciec postanowił porzucić karierę i wyjechać do niewielkiego miasteczka w Północnej Karolinie. Jego ucieczka oznaczała koniec małżeństwa Millerów. Trzy lata później Ronnie dalej nie chce mieć nic wspólnego z ojcem i nie utrzymuje z nim kontaktu.

Nieoczekiwanie matka wysyła dziewczynę i jej młodszego brata, Jonaha, by spędzili wakacje w Wilmington. Dla Ronnie to ciężka próba - przyzwyczajona do Nowego Jorku, zakochana w jego nocnym życiu i modnych klubach, musi zmierzyć się nie tylko z niechęcią do wiodącego spokojne życie pianisty i zaangażowanego w budowę miejscowego kościoła ojca, ale również z senną atmosferą nadmorskiej mieściny. Wszystko wskazuje na to, że to będzie najgorsze lato w jej życiu...


Jest to na pewno książka, od której bardzo ciężko się oderwać. Tak można powiedzieć o niej w skrócie, choć to i tak nie odda w żaden sposób tego, co za sobą niesie. Jest tu tak wiele poruszonych wątków, że aż nie wiem od czego zacząć...

Może od trudów rodzicielstwa. Próbie odbudowania utraconej miłości do własnej córki, kiedy ta nie może wybaczyć ojcu, że nie było go przy niej gdy dorastała, gdy kształtowała się jej moralność i życiowa postawa.

O niezwykłym talencie, który świadomie i boleśnie odrzucamy, ponieważ przypomina nam ojca, który zawsze wspierał jego rozwój, ojca z którym ten dar dzieliła jego córka, a teraz za wszelką cenę nie chce by cokolwiek w niej przypominało jej człowieka, którego kochała ponad wszystko.

A może o młodzieńczej miłości, wakacyjnej, pełnej obaw. Miłości, która pojawia się w momencie, kiedy podejmujemy decyzję o swoim dalszym życiu, kiedy dorastamy i odpowiedzialnie staramy się wkroczyć w dorosłe lata. O miłości, gdzie nie wszystko wydaje się takie proste, jakby mogło się wydawać.

O wierze, która jest wszystkim, na czym jeszcze możemy polegać, kiedy nasze dni dobiegają końca.

O młodzieńczym gniewie, utraconych marzeniach, wzlotach i życiowych upadkach, o odzyskanej wierze w Boga i we własne możliwości... i o stracie, bardziej bolesnej niż mogłoby się nam wydawać.

To wszystko znajdziecie w tej książce. Ale nie tylko. Na uwagę zasługuje też i film na podstawie, którego powstała książka (!). Miley Cyrus, choć mnie na początku zrażała, tu spisała się na medal. Wielkie brawa!


------------ CYTATY ------------



Już dawno przestał przewidywać przyszłość. Nie przejmował się tym. Zdawał sobie sprawę, ze wszelkie przewidywania są bezcelowe, zresztą ledwie potrafił zrozumieć przeszłość. Ostatnio wiedział na pewno jedynie to, że jest całkiem zwykłym człowiekiem w świecie, który uwielbia niezwykłość, i ta świadomość budziła w nim lekkie rozczarowanie życiem, które dotąd prowadził. Co jednak mógł na to poradzić?


Cała tajemnica tkwi w tym, żeby umieć kłamać i żeby wiedzieć kiedy ktoś okłamuje ciebie.


Miał ochotę odrzec, że cała gadanina o uczuciach nie ma sensu. Że uczucia się pojawiają i znikają, że się nad nimi nie panuje, dlatego nie ma powodu się nimi zamartwiać. Że ludzi należy oceniać po tym, co robią, bo w końcu określa ich właśnie postępowanie.


(...) słowa da się jeszcze zrozumieć, ale ich znaczenie pozostaje tajemnicą, sprawą osobistą.


Są faceci, którzy dorastają z myślą, że kiedyś w przyszłości założą rodzinę, i tacy, którzy są gotowi do małżeństwa, gdy tylko poznają właściwą dziewczynę. Ci pierwsi mnie nudzą głównie dlatego, że są żałośni; na drugich, szczerze mówiąc, trudno trafić. To ci drudzy, ci poważni, mnie interesują i trzeba czasu, żeby znaleźć tego, który zainteresuje się mną. Chcę powiedzieć, że jeśli związek nie przetrwa długo, to po co, u licha, w ogóle tracić na niego czas i energię?


Trzeba coś kochać, żeby to znienawidzić.


Zawsze powinno się postępować właściwie, nawet jeśli to trudne. Choć wiem, że nie zawsze można ocenić, co jest słuszne, a co nie. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.


Prawda tylko wtedy coś znaczy, gdy trudno się do niej przyznać! Nie rozumiesz tego?


Życie bardzo przypomina piosenkę. Na początku jest tajemnica, na końcu - potwierdzenie, ale to w środku kryją się wszystkie emocje, dla których cała sprawa staje się warta zachodu.




Pozdrawiam wszystkich!

czwartek, 21 lipca 2011

OPEN YOUR EYES



OPEN YOUR EYES
Snow Patrol


Wszystko wokół mnie jest takie obce i nieprawdziwe,
Każda kolejna minuta spędzona bez ciebie jest stratą czasu,
Czuję ból w moich kościach i chłód przeszywający moje ciało,
Coraz bardziej zmęczony, coraz starszy.

Złość przepełnia mnie od środka,
Nie pozwala mi poczuć nic innego.
A ja tak bardzo pragnę byś przejrzała na swoje oczy
I spojrzała głęboko w moje.

Obiecaj mi, że przejrzysz wreszcie na oczy.
Obiecaj mi, że przejrzysz wreszcie na oczy.

Wstawaj! Wynoś się, uciekaj jak najdalej od tych kłamców!
Bo żaden z nich nie rozumie twojego ducha, twojego żaru.
Chwyć moją dłoń, spleć swoje palce z moimi
I wspólnie wyjdziemy z tego mroku po raz ostatni.

Każdą minutę, począwszy od tej chwili,
Możemy spędzić robiąc co tylko chcemy i gdzie tylko chcemy.
Tak bardzo chcę byś otworzyła swoje oczy
I zajrzała wreszcie w moje...

Obiecaj mi, że przejrzysz wreszcie na oczy.
Obiecaj mi, że przejrzysz wreszcie na oczy.

Wszystko wokół mnie jest takie obce i nieprawdziwe,
A każda kolejna minuta spędzona bez ciebie jest stratą czasu...






Tak po prostu, pod wpływem chwili...

wtorek, 19 lipca 2011

ALANIS MORISSETTE - FEAST ON SCRAPS: Cytaty



FEAST ON SCRAPS
Alanis Morissette


Tuż po światowej trasie koncertowej "Toward Our Union Mended", Alanis Morissette zaszyła się w studio w celu przygotowania kolejnego, tym razem podwójnego wydawnictwa CD/DVD jakim było Feast on Scraps. Znalazło się na nim 8 nie opublikowanych wcześniej utworów studyjnych nagranych w czasie sesji do albumu Under Rug Swept oraz pełny zapis koncertu w Rotterdamie wzbogacony materiałami zza kulis, prywatnych nagrań piosenkarki i materiały z sesji nagraniowych.

Mistrzyni zgłębiania własnego wnętrza i doświadczeń oraz łączenia ich w spójną całość z niewyczerpanymi wpływami muzycznymi stale pozyskiwanymi z dalekich duchowych podróży po całym świecie, Alanis z łatwością zanurza się w poczucie niezasłużonego sukcesu (w subtelnie wzburzonym Fear Of Bliss), poczucie winy wynikające z tego niezadowolenia (w delikatnej balladzie Offer) i w to ciężkie, pełne kobiecego wzburzenia znudzenie (w Purgatorying przesyconym wpływami muzyki środkowo-wschodniej). Do piosenek, które zdecydowanie wyróżniają się na płycie zaliczyć należy również nieco ostrzejszą Sister Blister, post-zerwaniową balladę Simple Together i cudowną, akustyczną wersję Hands Clean, przeboju z jej poprzedniej płyty.

Promocyjny singiel utworu Simple Together, na którym oprócz tytułowego utworu znalazła się również piosenka Bent 4 U został wypuszczony jedynie na rynku Europejskim, natomiast singiel do piosenki Offer ukazał się w Brazylii, zyskując sporą popularność głównie dzięki temu, że piosenkarka pojawiła się w słynnej na tamtejszym rynku telenoweli Celebridade (Sława). Do września 2008 roku album Feast on Scraps sprzedał się w nakładzie 76 000 kopii w samych Stanach Zjednoczonych.

Wszystkie piosenki napisane i skomponowane przez Alanis.

01. Fear Of Bliss
02. Bent For You (Bent 4 U)
03. Sorry To Myself (Sorry 2 Myself)
04. Sister Blister
05. Offer
06. Unprodigal Daughter
07. Simple Together
08. Purgatorying
09. Hands Clean (Acoustic Version)


====== CYTATY ======


Moje nieszczęście uwielbiało towarzystwo,
A choć cierpiałam bardzo, teraz nikomu nie zagrażam.
Bywa, że czuję się o wiele bardziej dowartościowana, niż za czasów kiedy byliśmy razem.
Czasami zastanawiam się, dlaczego się hamuję, kiedy nikt tego ode mnie nie wymaga.

Próbowałam tłamsić swoje ego, próbowałam się nie wybijać,
Próbowałam blokować się i robiłam wszystko co w mojej mocy, by pozbawić się szansy na bycie szczęśliwą.

(...)

Mogłabym błyszczeć, mogłabym płonąć, mogłabym być wolna,
Ale to byłoby takie nudne.

Czasami wydaje mi się, że to jest zbyt przerażające, by było prawdziwe
I karcę siebie za strach przed stratą ciebie.

Cała ta dyskusja o wolności sprawia, że chcę uciec
I ukryć się daleko dopóki terror nieznanego nie zniknie.

Mogłabym być spełniona, mogłabym kwitnąć, mogłabym lśnić,
Lecz to brzmi jak izolacja

Czasami wydaje mi się, że to wszystko jest zbyt wielkie, by było prawdziwe
I karcę siebie za strach przed tym, czego mogłaby dokonać moja radość.
Fear Of Bliss


Jesteś niepewny i niegotowy, a to w zupełności wystarczy, żebym cię pragnęła.
Jesteś niedostępny i zupełnie obojętny i przekonany, że zwyczajnie szukam pocieszenia.

Milion razy na milion sposobów będę próbowała cię zmienić.
Przez milion miesięcy i przez milion dni będę próbować cię przekonać,
Że czekałam na ciebie i dostroiłam się do ciebie, ale dość tego.
Uległam ci i pozwoliłam ci na wszystko, ale dość tego.

Jesteś za młody albo za stary, albo zwyczajnie masz to gdzieś.
Zachowujesz się jakbyś był w letargu,
Albo zwyczajnie powstrzymujesz się przed byciem obiektem mojego pożądania.

Kilka razy na kilka sposobów spróbuję wycisnąć z ciebie miłość.
Przez kilka godzin na kilka sposobów będę rozkoszować się resztkami, jakie mi rzucisz.

Złamałam się dla ciebie i wyniszczyłam się dla ciebie, ale mam dość.
Wpadłam w depresję dla ciebie i wyszłam z siebie dla ciebie, ale mam dość.
Stłumiłam siebie dla ciebie i poszłam na kompromis dla ciebie, ale mam dość.
Wyciszyłam się i poświęciłam dla ciebie, ale mam dość.

To nie potrwa długo zanim znów stanę się sobą,
To nie zajmie dużo czasu bym znów odnalazła swoją drogę.
To nie będzie dla nas łatwe aby rozstać się ze sobą,
Ale jestem już na skraju stanu totalnego wyniszczenia

Boisz się każdej kobiety i tego co możesz poczuć.
Wzdrygasz się na samą myśl o mieszkaniu pod jednym dachem ze mną, z bogiem i wszystkim innym.

Milion razy na milion sposobów próbowałam zmienić się, by idealnie pasować do ciebie.
Kilka razy, co kilka dni próbowałam wyleczyć się z ciebie...
Bent For You / Bent 4 U


Za tak wybiórcze słuchanie własnych wątpliwości,
Za wieczne trwanie w tym otumaniającym związku,
Za to, że pomagałam tobie, siebie nawet nie biorąc pod uwagę,
Za krzywdzenie siebie i funkcjonowanie ponad moje siły.

Komu jestem winna największe przeprosiny?
Nikt nie był dla mnie bardziej okrutny niż ja sama.

Za pozwalanie ci decydować za mnie o tym, czy rzeczywiście jestem pożądana,
Za to, że moja miłość własna była tak zawstydzająco warunkowa,
Za umniejszanie siebie, żeby tylko jakoś nam się układało,
Za to, że próbowałam usilnie dopasować się do ciebie.

Za obwinianie siebie za twoje nieszczęście,
Za swoją niecierpliwość, kiedy czułam się cudownie będąc sama,
Za ignorowanie wszystkich znaków mówiących, że nie jestem jeszcze gotowa,
Za oczekiwanie od siebie, że będę tam, gdzie chciałeś bym była.

Zastanawiam się, jaka zbrodnia jest większa?
Zapomnieć o tobie, czy zapomnieć o sobie...
Zważywszy na mądrość tego pierwszego rozwiązania
I tak naturalnie wybrałabym to drugie.

Za ignorowanie was: moich wewnętrznych głosów,
Za uśmiechanie się, kiedy moja walka z samą sobą była aż nadto oczywista,
Za działanie wbrew mojemu ciału,
Za nie poddawanie się, kiedy to byłoby najlepszym rozwiązaniem.

Komu jestem winna największe przeprosiny?
Nikt nie był dla mnie bardziej okrutny niż ja sama.

Przeprosiny dla mnie,
Zacznę od siebie zanim przeproszę kogokolwiek innego.
Przeprosiny dla mnie
Za traktowanie siebie gorzej niż traktowałabym kogokolwiek innego.
Sorry To Myself / Sorry 2 Myself


Ty i ja - ulepione z tej samej gliny,
Mogłoby się wydawać, że rozumiemy się bez słów,
Ale ty i ja jesteśmy sobie zupełnie obce,
Bo ty i ja, prowadzimy walkę na śmierć i życie.

To straszna tragedia tak wzajemnie się zadeptywać,
Zważywszy na to ile w życiu doświadczyłyśmy i na stan jaki zawładnął tym światem.
Ty i ja, czujemy szczególną więź dzięki naszej płci,
Lecz nie jest to więź na zasadach: jeden za wszystkich i wszyscy za jednego.

Siostro w niedoli, walczymy by zadowolić naszych braci.
Myślimy, że ich akceptacja jest naszym zwycięstwem
A ich podnieca, że wzajemnie się prześcigamy,
Błagając rzesze chłopaków, by wpuścili nas do swojej społeczności.

Ty i ja odseparowane od matki
Zawsze czułyśmy się oziębłe we własnej skórze
I wyżywałyśmy się przez to na sobie nawzajem.
Ty i ja, tak nielojalne wobec rodu kobiet...

Taka szkoda umniejszać się nawzajem,
Zważywszy na to jak daleko zaszłyśmy i jak silne się stałyśmy.

Ty i ja, razem na tym wahadle,
Ty i ja, wciąż podtrzymujące ogień swym niedostatkiem.

Nie musimy mieć tych samych wartości,
Nie musimy nawet się lubić,
Nie musimy być tak wrogo nastawione do mężczyzn,
Ale pamiętajmy jak wysoka jest cena za obrazę siostry.

Ty i ja, wzajemnie utrudniłyśmy sobie życie,
Zapomniałyśmy, jak uciążliwa była samotność,
Ale razem możemy spróbować zmienić swoje myślenie.
Ty i ja, idące ramię w ramię aż do końca...

Siostro w niedoli, walczymy by zadowolić naszych braci.
Myślimy, że ich akceptacja jest naszym zwycięstwem
A ich podnieca, że wzajemnie się prześcigamy,
Błagając rzesze chłopaków, by wpuścili nas do swojej społeczności.
Sister Blister


Kto? Kto dał mi prawo, żeby być taka smutna?
Spójrz na moją rodzinę i majątek,
Spójrz na moich przyjaciół i mój dom.

Kto? Kto dał mi prawo, by nie widzieć wyjścia?
Kto dał mi prawo, by czuć się wycieńczoną?
Spójrz na moje zdrowie i pieniądze.

Gdzie? Gdzie mam się udać, by poczuć się dobrze?
Dlaczego wciąż szukam rozwiązania poza sobą,
Kiedy już wiem, że to nie zadziała?

Czy moje wołanie pomoże mi, kiedy już nie będę miała sił?
Czy moją powinnością jest bycie bezosobową niezwykłością?
Moja szczodrość obezwładniła mnie
Poprzez poczucie obowiązku, jaki miałam do spełnienia.

Dlaczego? Dlaczego czuję się taka niewdzięczna?
Ja, której zależy na czymś więcej niż tylko przetrwanie.
Ja, która postrzega życie jako ostrygę.

Jak? Jak śmiem spoczywać na laurach?
Jak śmiem ignorować wyciągniętą ku mnie dłoń?
Jak śmiem ignorować kraje trzeciego świata?

Czy moje wołanie pomoże mi, kiedy już nie będę miała sił?
Czy moją powinnością jest bycie bezosobową niezwykłością?
Moja szczodrość obezwładniła mnie
Poprzez poczucie obowiązku, jaki miałam do spełnienia.

Kim? Kim jestem, by o coś prosić?

Offer


Wyzwoliłam się, aby uniknąć zdominowania.
Uciekając powtarzałam sobie jak dobrze jest wreszcie odejść.
Dorastałam obrzydzona twoimi zawężonymi horyzontami
Więc wyobrażanie sobie siebie wyrywającej się stąd wcale nie było trudne.

Wkrótce rozpocznę swoje własne życie,
Wkrótce zacznę iść własnym tempem,
Wkrótce zacznę sama podejmować wybory,
Na które ty nie będziesz już mieć wpływu.

Niemarnotrawna córka udaje się na zachód,
Córka rozczarowana prędkością z jaką ten samolot wzbija się do lotu.
Odciążona córka, nieważne że upada, kiedy może swobodnie biec.
Zaprosiłabym cię, ale jestem zbyt zajęta swoją wolnością.

Upadałam wiele razy biegnąc ze wzrokiem utkwionym w tym co jest przede mną.
Wpadłam do miasta pełna uczuć, zapominając o tym co było.
Kiedyś otoczona przeszkodami, teraz byłam chętna i gotowa,
Odczułam szok kulturowy, ale już nikt mi tego nie odradzał.

Oto moje miasto,
Oto mój głos,
Oto mój gust, na który ty nie masz już wpływu.

Pewnego dnia powrócę i opowiem o zagranicznych przygodach,
Pewnego dnia wrócę ze zdwojoną siłą i opowiem ci o latach wolności.
Pewnego dnia popatrzę w przeszłość i poczuję coś więcej niż tylko ulgę,
Szczęśliwa, że odeszłam zanim udało ci się odebrać mi to co najlepsze.

Wiem, że gdybym opowiedziała ci o sztuce, przewróciłbyś tylko oczami,
Gdybym wspomniała o uduchowieniu, nazwałbyś to absurdem.
Gdybym opowiedziała ci o wielu możliwościach, skrzywiłbyś się i pokręcił głową
I wiem, że gdybym została choć trochę dłużej, z pewnością bym eksplodowała.

Oto moje słowa,
Oto mój dom,
Oto moi przyjaciele, a tobie nic do nich.

Niemarnotrawna córka udaje się na zachód,
Córka rozczarowana prędkością z jaką ten samolot wzbija się do lotu.
Odciążona córka, nieważne że upada, kiedy może swobodnie biec.
Zaprosiłabym cię, ale jestem zbyt zajęta swoją wolnością.
Unprodigal Daughter


Byłeś moim najlepszym przyjacielem,
Ale teraz, kiedy to wszystko się skończyło
Wiem, że już nie mogę udać się do ciebie po pocieszenie,
Bo odebrano nam prawo do przeprowadzenia tej transakcji.

Ten żal mnie przytłacza,
Płonie żywym ogniem w moim brzuchu
I nie mogę przestać potykać się o wszystko.

Myślałam, że będziemy zwyczajnie razem,
Myślałam, że będziemy razem szczęśliwi,
Myślałam, że razem będziemy nieograniczeni,
Myślałam, że razem będziemy szlachetni,
Ale nieszczęśliwie się pomyliłam.

Byłeś moją bratnią duszą i nie tylko...
Zapadłeś mi głęboko w pamięć już od pierwszego spotkania.
Przy tobie wiedziałam, że twarz Boga musi być piękna,
Przy tobie odkryłam, czym jest zabawa i dojrzałość.

Ta strata sprawia, że obojętnieję,
Przeszywa moją pierś
I wszystko wypada mi z rąk.

Myślałam, że razem będziemy seksowni,
Myślałam, że razem będziemy dojrzewać,
Myślałam, że razem będziemy mieć dzieci,
Myślałam, że będziemy rodziną,
Ale nieszczęśliwie się pomyliłam.

Gdybym miała rachunek za każdą filozofię, jaką z tobą dzieliłam,
Gdybym miała grosz za każdą ewentualność, jaką przedstawiłam,
Gdybym miała monetę za każdą teorię wziętą pod uwagę,
Moje bogactwo świadczyłoby o tym z nie mniejszą surowością.

Myślałam, że będziemy razem genialni,
Myślałam, że wzajemnie się uzdrowimy,
Myślałam, że razem się zestarzejemy,
Myślałam, że razem będziemy przeżywać przygody,
Ale nieszczęśliwie się pomyliłam.

Myślałam, że będziemy się nawzajem odkrywać,
Myślałam, że będziemy sobą natchnieni,
Myślałam, że będziemy razem latać,
Myślałam, że będziemy razem płonąć,
Ale nieszczęśliwie się pomyliłam.
Simple Together


Zabawiaj mnie bez przerwy przez dziesięć godzin z rzędu,
Znieczulaj mnie swoimi ploteczkami i wieloma przednimi anegdotkami,
Wypełnij każdą z godzin udając nieśmiałego
Na słodkie słowa wyszeptywane do twojego ucha.
Wysadź mnie na skrzyżowaniu swojej wielkiej metropolii

I utrzymuj mnie w tym stanie,
Pozwalaj mi się oczyszczać.
I zaśpiewaj mi do snu,
Bo to o wiele więcej niż śmiałabym prosić.

Rozpoczynaj każdy tydzień od superszybkiego wykonania projektu
I kończ każdy spędzony w pośpiechu dzień wspólnym podsumowaniem,
Które oznaczać będzie czas wolny.
Wydawaj moje pieniądze na moje zachcianki
I stań się sensem mojego życia.
Proszę, przekaż pozdrowienia mojej rodzinie,
Bo raczej nie wrócę do domu na święta.

I proszę utrzymuj mnie w tym stanie,
Proszę pozwalaj mi się oczyszczać.
Wpadnę w szał, jeśli mnie zbudzisz,
Bo to o wiele więcej niż oczekiwałam.

Traktowałam cię jak bóstwo,
Jakbyś był jedynym posiadaczem skrzydeł.
Bez wzajemności zapatrzona w ciebie
I jeszcze zastanawiam się, czemu nie pisałam...

Proszę utrzymuj mnie w tym stanie,
Proszę pozwalaj mi się oczyszczać.
Wpadnę w szał, jeśli mnie zbudzisz.
Ta miłość jest o wiele większa niż śmiałabym prosić,
Wpadnę w szał, jeśli mnie zbudzisz,
Bo to o wiele więcej niż oczekiwałam.
Purgatorying


"Gdyby nie twoja dojrzałość, żadna z tych rzeczy by się nie wydarzyła.
Gdybyś nie była mądra ponad swój wiek, potrafiłbym nad sobą panować.
Gdybym nie zwrócił na ciebie uwagi, nigdy nie odniosłabyś sukcesu
I gdyby nie ja, nigdy nie osiągnęłabyś tak wiele.

Możemy mieć przez to poważne kłopoty,
Ale nie wydaje mi się, byś miała coś przeciwko.
Tylko nie rozpowiadaj o tym każdemu
I przymknij oko na to tak zwane przestępstwo.
Zaczekamy jeszcze te kilka lat,
Zachowując wszystko w tajemnicy..."

I uszanowałam twoją prośbę o milczenie
A ty zwyczajnie umyłeś od tego ręce!

"W zasadzie jesteś moim pracownikiem i podoba mi się, że jesteś ode mnie zależna,
Moja protegowana, która być może kiedyś powie, że wszystkiego nauczyła się ode mnie.
Wiem, że polegasz na mnie jak każdy małolat na swoim opiekunie
I doskonale wiem, że jestem dla ciebie uosobieniem seksu i bardzo mi się to podoba.

Możemy mieć przez to poważne kłopoty,
Ale nie wydaje mi się, byś miała coś przeciwko.
Tylko nie rozpowiadaj o tym każdemu
I przymknij oko na to tak zwane przestępstwo.
Zaczekamy jeszcze te kilka lat,
Zachowując wszystko w tajemnicy..."

I uszanowałam twoją prośbę o milczenie
A ty zwyczajnie umyłeś od tego ręce!

Którą część naszej historii wymyśliłeś sobie na nowo, a którą zamiotłeś pod dywan zapomnienia?
Która część twojej pamięci jest wybiórcza i ma skłonności do zapominania się?
(Powiedz mi, co jest takiego w tym upływającym czasie, że jego skutki wydają się być tak oczywiste?)

"Pamiętaj tylko, żeby na mnie nie donosić, zwłaszcza członkom swojej rodziny.
Najlepiej zatrzymajmy to wszystko dla siebie i nie mówmy o tym nikomu z naszego kręgu.
Chciałbym móc powiedzieć o nas wszystkim, bo jesteś taka śliczna kiedy cię właściwie oporządzić
I być może któregoś dnia zapragnę cię poślubić, jeśli utrzymasz tą wagę i swoje jędrne ciało.

Możemy mieć przez to poważne kłopoty,
Ale nie wydaje mi się, byś miała coś przeciwko.
Tylko nie rozpowiadaj o tym każdemu
I przymknij oko na to tak zwane przestępstwo.
Zaczekamy jeszcze te kilka lat,
Zachowując wszystko w tajemnicy..."

I uszanowałam twoją prośbę o milczenie
A ty zwyczajnie umyłeś od tego ręce!
Hands Clean (Acoustic Version)


Ponownie zamieszczam niemalże pełne tłumaczenia wszystkich piosenek, co oczywiście nie znaczy, że z każdą się utożsamiam i biorę do serca. Przeciwnie, w tym zestawieniu największe znaczenie mają jedynie Sorry To Myself, Simple Together, Sister Blister i w mniejszym stopniu Fear Of Bliss i Bent For You. Trzy pierwsze mogę na pewno odnieść do konkretnych sytuacji w swoim życiu, lub jak w przypadku Sister Blister, do kobiecej jedności gatunku. Pozostałe dwa utwory w pewnym sensie się sprawdzają w moim wydaniu, ale nigdy aż tak boleśnie. Może z wyjątkiem Bent For You. Resztę tekstów zamieszczam ze względu na intrygujące teksty (zwłaszcza pełne tłumaczenie Hands Clean). Bo w końcu to jeden z najważniejszych powodów mojej fascynacji twórczością Alanis.

Acha, zapomniałabym.

Wróciłam...

wtorek, 22 lutego 2011

SET FIRE TO THE RAIN


Kolejna piosenka, która na dobre zagnieździła się głęboko w mojej duszy i sercu. Co prawda tematem nie koniecznie pasuje do mnie, ale za każdym razem, kiedy jej słucham wzbudza we mnie niesamowite emocje. Niespełniona miłość, desperacja, skrajny romantyzm, tęsknota... ehhh...
W pełni rozumiem rzesze krytyków, którzy już dawno okrzyknęli Adele jednym z największych objawień muzycznych ostatnich lat. Wszakże jej głos w połączeniu z muzyką porusza najdrobniejszą strunę duszy i serca każdego słuchacza.


Set Fire To The Rain
Adele


Pozwoliłam swojemu sercu upaść,
A kiedy upadało zapragnąłeś zdobyć wyłączne prawa do niego.

Spowita mrokiem, myślałam, że moje życie dobiegło końca,

Póki nie ocaliłeś mnie czułym pocałunkiem.

Moje dłonie zawsze były silne,

Jednak nie zdołały utrzymać mnie w Twoich ramionach

Na tyle długo, bym nie padła do Twoich stóp.


Istnieje jednak taka strona Ciebie, o której nigdy nie miałam pojęcia.

Wszystkie słowa, jakie padły z Twoich ust nigdy nie były prawdziwe,

A gierki, jakie ze mną prowadziłeś zapewniły Ci zwycięstwo.


Mimo tego podpaliłam deszcz.

Patrzyłam na jego płonące strumienie, kiedy dotykałam Twojej twarzy

I wylewałam łzy, słysząc jak płomienie wykrzykują Twoje imię.


Leżąc u Twojego boku wiem, że chciałabym zatrzymać tę chwilę.

Zamykam oczy na zawsze zachowując w sercu Twą obecność,

Bo wiem, że od Ciebie i mnie razem nie ma nic lepszego.


Istnieje jednak taka strona Ciebie, o której nigdy nie miałam pojęcia.

Wszystkie słowa, jakie padły z Twoich ust nigdy nie były prawdziwe,

A gierki, jakie ze mną prowadziłeś zapewniły Ci zwycięstwo.


Mimo tego podpaliłam deszcz.

Patrzyłam na jego płonące strumienie, kiedy dotykałam Twojej twarzy

I wylewałam łzy, słysząc jak płomienie wykrzykują Twoje imię.


Podpaliłam sobą deszcz

I wtrąciłam nas w te płomienie.

Czułam, że nasza historia powoli dobiega końca

I wiedziałam, że to ostatni raz, kiedy mogę być obok Ciebie.


Czasami zdarza mi się pędzić do drzwi,

Wyobrażając sobie, że stoisz za nimi czekając na mnie,

Choć to tak naprawdę ja cały czas czekam na Ciebie.

I choć wiem, że między nami wszystko skończone,

Nie mogę powstrzymać się od szukania skrawków Ciebie w moim życiu.


Więc podpalam sobą deszcz,

Pamiętając jak patrzyłam na jego płonące strumienie, kiedy dotykałam Twojej twarzy

I wylewam łzy słysząc jak płomienie wykrzykują Twoje imię.


Podpalam sobą deszcz

I wtrącam pamięć o nas w te płomienie.

Od dawna czułam, że nasza historia powoli dobiega końca

Więc wspominam ostatni raz, kiedy mogłam być obok Ciebie.


Zatem niech to wszystko płonie!

Niech płonie...





wtorek, 15 lutego 2011

KRUCHA JAK LÓD Jodi Picoult: Przepisy

"Krucha Jak Lód" autorstwa Jodi Picoult to nie tylko górnolotnie napisana historia rodziny, która na własne życzenie skazuje się na postawienie całego swojego życia na krawędzi / ostrzu; która dzięki staraniom o lepsze warunki życia dla swojego chorego dziecka skazuje się na prawdziwe moralne piekło, z którego i tak wychodzi z niczym... wraz z nowymi poniesionymi ofiarami. W tym, tą najcenniejszą...
To nie tylko poruszająca historia o miłości rodzicielskiej, o walce o swoje prawa, o przyjaźni i o codziennych tragediach.

Ta książka to również swego rodzaju kucharska książka z przepisami, w których najważniejszym składnikiem jest serce wkładane w wykonanie misternych deserów i ciast. I tu chylę czoła przed Jodi Picoult za umiejętne wplecenie takich błahostek idealnie w wątek całej historii i zbudowanie na ich podstawie kręgosłupa całej historii... który sam w sobie okazuje się być bardzo kruchy... jak lód.

P.S. Oprócz kulinarnych przepisów znajdziecie tutaj również terminologię kucharską pięknie ubraną w płaszcz literackiej przenośni. Jak dla mnie... mniam :]


Jodi Picoult - Krucha Jak Lód
PRZEPISY



Hartować: podgrzewać powoli i stopniowo.

W kuchni, podobnie jak w kuźni, hartowanie odbywa się metodycznie i bez pośpiechu. Żółtka hartujemy, zalewając je małymi ilościami gorącego płynu. Chodzi o to, żeby je podgrzać, ale tak, żeby się nie ścięły. W ten właśnie sposób, robi custard, słodki sos, który może służyć jako polewa albo też składnik bardziej złożonego deseru.


Ciekawostka: Konsystencja gotowej mieszaniny nie zależy od tego jakim płynem ją podgrzejemy. Im
więcej jajek, tym będzie ona gęstsza i bardziej kaloryczna.
Innymi słowy – wynik określają składniki wyjściowe.


CRÈME PÂTISSERIE


2 szklanki pełnotłustego mleka
6 żółtek (w temp. pokojowej)
140 g cukru
40 g mąki kukurydzianej
1 łyżeczka wanilii

W rondlu z nierdzewnej stali podgrzać mleko prawie do temperatury wrzenia. Ubić żółtka z cukrem i mąką kukurydzianą w nierdzewnym naczyniu, a następnie zahartować gorącym mlekiem. Tak przygotowaną mieszaninę podgrzewać, bez przerwy ubijając, aż się zagotuje; potem zdjąć z ognia. Dodać wanilię i p
rzelać do naczynia z nierdzewnej stali. Delikatnie posypać cukrem i szczelnie przykryć folią. Przechowywać w lodówce. Podawać schłodzone. Crème pâtisserie jest używany do tart owocowych, napoleonek, ptysiów, eklerów itp.


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


Zakładanie masy: delikatne łączenie dwóch substancji. Do zakładania używamy dużej metalowej łyżki ewentualnie łopatki.

Kiedy mówimy o zakładaniu czy też zakładce, mamy na myśli coś, co rozdziela: kartonik pomiędzy
stronicami w książce, fałdę na plisowanej tkaninie. W wypadku zakładania masy jest odwrotnie: chodzi o połączenie dwóch odmiennych substancji, ale tak, żeby różnica pomiędzy nimi nie znikła całkowicie. Prawidłowo założona masa jest lekka i aksamitna, a jej składniki wciąż są wyczuwalne.
Można to nazwać zjednoczeniem w zawieszeniu: jedna substancja ulega drugiej, jak pokerzysta, który dostał kiepskie karty, jak łagodny człowiek wciągnięty w kłótnię, jak to się zawsze dzieje w sytuacji, kiedy jedna ze stron po prostu musi się poddać.

SUFLET CZEKOLADOWO-MALINOWY

1/2 litra purée z malin
8 jaj, osobno białka i żółtka
115 g cukru
85 g mąki uniwersalnej
225 g dobrej gorzkiej czekolady, drobno posiekanej
55 g likieru Chambord
2 łyżki stołowe stopionego masła
cukier do wysypania kokilek

Purée malinowe podgrzać do letniej temperatury w rondlu z grubym dnem. Żółtka ubić razem z cukrem (85 g) w dużej misie, dodać mąkę i maliny, znowu ubić i przelać z powrotem do rondla.
Gotować na średnim ogniu, cały czas mieszając, dopóki nie zgęstnieje. Nie dopuścić do wrzenia. Po zgęstnieniu zdjąć z ognia i mieszając, dodawać czekoladę aż do jej całkowitego rozpuszczenia. Dolać likier, zamieszać. Zakryć naczynie folią, żeby nie zrobił się kożuch.
Sześć kokilek natłuścić masłem i wysypać cukrem. Rozgrzać piekarnik do 220°C. Do białek dosypać pozostałe 30 g cukru i ubić na sztywną pianę.
I tutaj dochodzimy do momentu spotkania dwóch kompletnie odmiennych substancji, bo teraz należy założyć ubite białka oraz czekoladę z malinami. Ani jedno, ani drugie nie zrezygnuje tak łatwo ze swojeg
o charakteru: ciemna czekolada zespoli się z białkową pianą i vice versa.
Przełożyć mieszaninę do kokilek, do pełna, na pół centymetra od brzegu i natychmiast zapiec w piekarniku. Suflet jest gotowy, kiedy się porządnie podniesie i zarumieni na wierzchu, a na obrzeżu będzie z wyglądu jakby wyschnięty - zajmuje to ok. 20 minut. Tylko niech cię nie zdziwi, kiedy po wyjęciu z piekarnika zapadnie się, jakby nie mógł udźwignąć ciężaru własnej obietnicy.


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


Pieczenie na ślepo: wypiekanie kruchego korpusu do ciasta osobno, bez nadzienia.

Delikatne ciasto pomimo największych starań potrafi opaść. Z tego powodu korpusy do niektórych cia
st albo tart trzeba upiec bez nadzienia. Najlepsza metoda jest taka: rozwałkować ciasto, wylepić nim formę i schować do lodówki na co najmniej pół godziny. Kiedy mamy już wszystko przygotowane dopieczenia, trzeba ponakłuwać ciasto w kilku miejscach widelcem, a potem nakryć folią albo papierem pergaminowym i nasypać na wierzch ryżu, ewentualnie suszonej fasoli. Następnie upiec zgodnie z przepisem, a gady jest gotowe, ostrożnie zdjąć przykrycie z obciążeniem - dzięki niemu korpus zachował kształt. Podoba mi się ten moment, kiedy przytłaczający ciężar w końcu znika, spada jak kamień z serca; lubię przesypywać w palcach ziarna fasoli, drobne jak problemy, o których łatwo się zapomina. Najbardziej jednak przemawia do mnie odcisk, który pozostaje w cieście i mówi: tylko prawdziwe brzemię kształtuje człowieka.

SŁODKI KORPUS Z KRUCHEGO CIASTA

1 1/3 szklanki mąki uniwersalnej szczypta soli
1 łyżka stołowa cukru
1/2 szklanki + 2 łyżki stołowe zimnego,
niesolonego masła, pociętego w drobną kostkę
1 duże żółtko
1 łyżka stołowa lodowatej wody

Zmieszać mąkę, sól, cukier i masło robotem kuchennym, używając funkcji „pulse”, aż powstaną grudki. W małej misce ubić żółtko z zimną wodą i nie wyłączając robota, dolewać do mąki z masłem; ma z tego powstać kula, którą zawijamy w folię spożywczą, spłaszczamy i chłodzimy w lodówce przez godzinę.
Następnie trzeba rozwałkować ciasto na wcześniej podsypanej mąką stolnicy i wylepić nim fo
rmę z wyjmowanym dnem. Przed pieczeniem schłodzić.
Rozgrzać piekarnik do 190°C. Wyjąć formę z lodówki, ciasto gęsto ponakłuwać widelcem, nakryć
folią aluminiową i wysypać suszoną fasolą. Piec przez 17 minut, zdjąć folię z fasolą i piec dalej przez 6 minut. Przed nałożeniem nadzienia dokładnie wystudzić.

TARTA Z MORELAMI


1 słodki spód, upieczony na ślepo
2-3 morele
2 żółtka
1 szklanka tłustej śmietany
3/4 szklanki cukru
11/2 łyżki stołowej mąki
1/4 siekanych orzechów laskowych

Morele obrać, pokroić w plastry i ułożyć na upieczonym wcześniej cieście.
Zmieszać żółtka, śmietanę, cukier i mąkę, a następnie zalać tym morele i posypać z wierzchu orzechami. Piec przez 35 minut w piekarniku rozgrzanym do 180°C.
W smaku tej tarty zachowała się pamięć przytłaczającego ciężaru. Zalega cieniem pod słodyczą, niczym niewypowiedziane pytanie zawisłe na końcu języka.


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


Syrop czwartego stopnia: faza karmelizacji cukru zachodząca w temperaturze 121-130°C.

Nugat, pianki cukrowe, słodkie sople, misie-żelki - do wyrobu wszystkich tych słodyczy używa się syropu cukrowego czwartego stopnia. Taki syrop odznacza się bardzo wysokim stężeniem cukru i spływa z łyżki, tworząc grubą nitkę. (Uważaj. Cukier parzy długo po tym, jak dotknie skóry; łatwo zapomnieć, że taka słodycz może pozostawić ranę). Próba takiego syropu polega na wlaniu kropli do zimnej wody; powinna powstać twarda kulka, która po wyjęciu nie rozpłynie się, ale którą można odkształcić, mocno naciskając.
Tak samo bywa z ludźmi: nawet tych twardych i nieustępliwych da się nagiąć do swojej woli. To tylko kwestia odpowiedniego nacisku.

NIEBO

2 1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki lekkiego syropu kukurydzianego
1/2 szklanki wody szczypta soli
3 duże białka
1 łyżeczka wanilii
1/2 szklanki siekanych pekanów
1/a szklanki suszonych wiśni, borówek albo żurawin

Zawsze mnie ciekawiło, że słodycze o nazwie Niebo powstają w tak brutalny sposób.

W dwulitrowym rondlu zmieszać cukier, syrop kukurydziany, wodę i sól. Podgrzać do fazy syropu czwartego stopnia, kontrolując temperaturę termometrem cukierniczym. Mieszać, dopiero kiedy cukier całkowicie się rozpuści. Przez ten czas ubić białka na sztywną pianę. Kiedy syrop osiągnie temperaturę 125°C, dolać go stopniowo do białek, ubijając mikserem na wysokich obrotach. Masa przybierze właściwą konsystencję mniej więcej po pięciu minutach ciągłego ubijania. Dodać wanilię, orzechy i suszone owoce. Gotową masę zlewać szybkimi ruchami z małej łyżeczki na arkusz woskowanego papieru, wykańczając każdą porcję ozdobnym zawijasem. Odstawić, aby ostygła do temperatury pokojowej.
Przypalanie, miksowanie, ubijanie. Może lepszą nazwą byłaby Kapitulacja?


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


Antykrystalizator: substancja dodawana do syropu w celu powstrzymania krystalizacji cukru.

Każdy przeżył kiedyś coś, co można nazwać krystalizacją - chwilę jasności umysłu, gdy wszystko staje się ewidentne i zrozumiałe... i to całkiem niezależnie od naszej woli. Podobnie dzieje się przy robieniu słodyczy: na pewnym etapie mieszanina zaczyna się przekształcać, przeobrażać w coś zupełnie innego. Pojedynczy, swobodny kryształ cukru potrafi zmienić jej konsystencję z płynnej w ziarnistą, a jeśli nie powstrzymamy tego procesu, powstanie twardy słodki sopel. Są jednak substancje, które można dodać do gotującego się syropu, aby zapobiec krystalizacji. Do najpopularniejszych antykrystalizatorów należą syrop kukurydziany, glukoza i miód, a także wodorowinian potasu, czyli kamień winny, sok z cytryny oraz ocet.
Ale jeśli to naszemu życiu zagraża krystalizacja i nie chcemy dopuścić, aby stało się klarowne i zrozu
miałe, wtedy najlepszym dodatkiem przeciwdziałającym jest umiejętne kłamstwo.

KREM KARMELOWY


KARMEL
1 szklanka cukru
1/3 szklanki wody
2 łyżki stołowe lekkiego syropu kukurydzianego
¼ łyżeczki soku z cytryny

KREM
11/2 szklanki pełnotłustego mleka
11/2 szklanki lekkiej śmietany kremówki
3 duże cale jaja
2 duże żółtka
2/3 szklanki cukru
11/2 łyżeczki esencji waniliowej szczypta soli

Crème caramel można zrobić w jednym dużym naczyniu, ale ja wolę małe porcje, w kokilkach. Karmel przyrządza się następująco: mieszamy cukier, wodę, syrop kukurydziany i sok z cytryny w średniej wielkości rondlu ze stali nierdzewnej - jasnym, żeby dobrze było widać kolor syropu. Podgrzewamy na średnim ogniu, wycierając ścianki wilgotną ściereczką, żeby usunąć zabłąkane kryształy cukru, które mogą zapoczątkować krystalizację. Gotujemy około ośmiu minut, dopóki syrop nie straci przejrzystości i nie przybierze z
łotego koloru, regularnie poruszając naczyniem, żeby ciemniał równomiernie. Kiedy już zacznie zmieniać barwę, gotujemy jeszcze przez cztery-pięć minut, ciągle poruszając rondlem, aż na powierzchni pokażą się duże, miodowo-złote bąble. Wtedy natychmiast zdejmujemy rondel z ognia i rozlewamy karmel do ośmiu nienatłuszczonych, żaroodpornych, stupięćdziesięciogramowych kokilek. Odstawiamy na mniej więcej kwadrans, żeby ostygł i stężał. [Kokilki można nakryć folią i przechowywać do dwóch dni w lodów¬ce, ale schłodzony karmel przed wykorzystaniem trzeba z powrotem ogrzać do temperatury pokojowej].
Przepis na krem: podgrzać mleko ze śmietaną na średnim ogniu w średniej wielkości rondlu, mies
zając od czasu do czasu; kiedy termometr pokaże 70°C, zdjąć naczynie z ognia. Jaja, żółtka i cukier utrzeć w dużej misce, a następnie dolać ciepłe mleko ze śmietaną, dodać wanilię, szczyptę soli i całość ubić, ale tak, żeby się nie spieniła. Przelać przez gęste sitko do dużej miarki kuchennej i odstawić.
Następny krok: zagotować dwa litry wody. Wyłożyć dużą brytfannę ścierką do naczyń. Mieszankę kremową rozlać do kokilek, a te wstawić do brytfanny, daleko od siebie, żeby się nie dotykały.
Brytfannę umieścić na środkowej półce piekarnika uprzednio nagrzanego do temperatury 180°C i zalać zagotowaną wodą do połowy wysokości kokilek, a potem przykryć folią aluminiową, niezbyt szczelnie, tak żeby mogła uchodzić para. Piec przez 35-40 minut; mały nóż wsunięty pomiędzy brzeg a środek kokilki musi wyjść czysty.
Przełożyć kokilki na kratkę i ostudzić do temperatury pokojowej. Przed podaniem wyciąć porcję nożem, nakryć kokilkę talerzem, odwrócić i delikatnie wytrząsnąć. Podawać natychmiast po wyjęciu.


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


Wyrastanie: etap, kiedy ciasto zwiększa swoją objętość.

Przepis na chleb zawiera dwa takie etapy. Najpierw wyrastają drożdże; miesza sieje z wodą i odrobin
ą cukru, żeby sprawdzić, czy są aktywne. Dopiero wtedy można wykonywać kolejne czynności. Wyrasta również ciasto: podnosi się, dwukrotnie powiększając swoją objętość. Nagle zaczyna go przybywać, chociaż jeszcze chwilę wcześniej była tylko mieszanina początkowych składników.
Co sprawia, że ciasto rośnie? Drożdże, które przerabiają glukozę i inne węglowodany na dwutlenek węgla. Ciasto na chleb wyrasta różnie, w zależności od rodzaju. Niektóre wyrastają tylko raz, inne piek
arz musi kilkakrotnie wyrobić, po każdym mieszaniu odstawiając do ponownego wyrośnięcia.
Jakoś zupełnie mnie nie dziwi, że w kuchni - tak samo jak w życiu - wzrost zawsze trzeba wymusić.

SŁODKIE BUŁECZKI NA NIEDZIELNY PORANEK


3 3/4 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru
1 łyżeczka soli
2 paczki suchych drożdży aktywnych
1 szklanka ciepłego mleka
1 jajo
1/3 szklanki masła, podgrzanego, żeby zmiękło

KARMEL
3/4 szklanki brązowego cukru
1/2 szklanki niesolonego masła
1/4 szklanki lekkiego syropu kukurydzianego
3/4 szklanki pekanów w połówkach
2 łyżki stołowe podgrzanego, zmiękczonego masła

NADZIENIE
1/2 szklanki posiekanych pekanów
2 łyżki stołowe cukru białego
2 łyżki stołowe cukru brązowego
1 łyżeczka cynamonu

Powiedziałaś mi kiedyś, że w leniwy niedzielny poranek najprzyjemniej jest, kiedy się budzisz, a w całym domu pachnie tak pysznie, że sama wstajesz i idziesz za nosem do kuchni. Te bułeczki, jak większość p
ieczywa, wymagają starannego zaplanowania pracy - ale przecież dla ciebie wszystko musiałam planować z wyprzedzeniem, prawda?
Ciasto robimy w taki sposób: w dużej misce zmieszaj dwie szklanki mąki, cukier, sól i drożdże. Dolej ciepłe mleko, potem dodaj jajko I podgrzane masło. Ubijaj na wolnych obrotach przez minutę. W razie potrzeby dosyp mąki - ciasto będzie ściślejsze.
Zagniataj je na lekko podsypanej mąką stolnicy przez pięć minut. Dodam, że to była twoja ulubiona czynność - wchodziłaś na krzesło, żeby móc pracować nad ciastem całym ciężarem ciała. Kiedy skończysz, włóż je do natłuszczonej miski, a potem przerzuć tłustą stroną do góry. Nakryj i odstaw do wyrośnięcia na około półtorej godziny, aż jego objętość powiększy się dwukrotnie. Żeby sprawdzić, czy jest gotowe, naciśnij palcem - jeśli zostanie głęboki ślad, można robić dalsze rzeczy.
Następny krok to przygotowanie karmelu. Zagotuj cukier i masło w ilościach według przepisu, przez cały czas mieszając. Po zagotowaniu zdejmij z ognia i dodaj syrop kukurydziany. Wylej mieszaninę na blachę o wymiarach trzydzieści trzy na dwadzieścia trzy centymetry, głęboką na pięć centymetrów. Na wierzchu poukładaj połówki pekanów.
Nadzienie: wymieszaj posiekane pekany, cukier biały i brązowy oraz cynamon w ilościach według przep
isu. Odstaw.
Rozbij ciasto pięścią, a następnie rozwałkuj na lekko oproszonej mąką stolnicy; ma powstać prostokąt o bokach mniej więcej czterdzieści na dwadzieścia pięć centymetrów. Rozprowadź na nim dwie łyżki stołowe zmiękczonego masła i posyp równo mieszaniną pekanów, cukru i cynamonu. Zawiń ściśle, zaczynając od krótszego boku, i zaklej brzeg. Powstały w ten sposób wałek uformuj dłońmi na stolnicy.
Wałek należy pociąć na osiem równych części, które układamy na blasze z wylanym karmelem, blisk
o siebie, ale tak, żeby się nie dotykały. Następnie szczelnie zawiń blachę folią piekarską i wstaw do lodówki na co najmniej dwanaście godzin. Niech ci się przyśni, jak ciasto się podnosi, wyrasta po raz drugi, przerasta twoje oczekiwania; z niektórymi rzeczami tak właśnie jest.
Rozgrzej piekarnik do 180°C i piecz bułeczki przez trzydzieści pięć minut. Kiedy będą złote, wyjmij blachę z piekarnika, przykryj tacą i odwróć do góry nogami, żeby karmel spłynął. Podawaj na ciepło.


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


Placek: ciasto jednowarstwowe z zapieczonymi w środku owocami.

Gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. To jedna z pierwszych lekcji, jakich życie udzieliło kolonistom po przy¬byciu do Ameryki, gdy okazało się, że na nowej ziemi nie da się zrobić ulubionych angielskich deserów: puddingów na parze albo trifles, czyli biszkoptów z owocami i bitą śmietaną, ponieważ nie ma tutaj składników do takich dań. To odkrycie wywołało lawinę innowacji: osadnicy zaczęli zbierać jagody i sezonowe owoce, stworzyli szybkie przepisy, dobre na śniadanie, ale też i na obiad, nawet w charakterze głównego dania. I pojawiły się nazwy: buckie, grunt, crumble, cobbler, crisp, brown Betty, sonker, slump, pandowdy. O pochodzeniu tych słów napisano całe tomy: grunt oznacza „stękać”, co skojarzyło się komuś z odgłosem, jaki wydają pieczone owoce. Wiadomo też, że Louisa May Alcott, autorka „Małych kobietek”, pieszczotliwie nazywała swój rodzinny dom „Apple Slump” - od uwielbianego przez wszystkich domowników placka z jabłkami. Są też jednak takie językowe dziwolągi, których genezy nigdy nie wyjaśniono.
Łączy je jedno: prostota przepisu.
Ja piekę placki, gdy wszystko idzie źle. Wyobrażam sobie wtedy osadniczkę zmagającą się z trudnym losem, pochyloną nad paleniskiem z żeliwną patelnią w dło
ni, roniącą łzy, które spadają prosto do ciasta. Placek to przepis na chwile słabości, załamania. Dlaczego? Bo nie da się go zepsuć, zawsze musi wyjść. To nie jest precyzyjne pieczenie, gdzie trzeba dokładnie odmierzać składniki albo starannie mieszać ciasto do określonej konsystencji. To jest przepis dla laików, dobry na chwile kompletnego zagubienia, gdy wszystko się posypało i człowiek chce zacząć od nowa.

PLACEK Z BORÓWKAMI I BRZOSKWINIAMI


KRUSZONKA
1/3 szklanki niesolonego masła, pokrojonego w nieduże kostki

1/2 szklanki jasnego brązowego cukru

1/4 szklanki mąki uniwersalnej

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka świeżo startego imbiru bez skórki


CIASTO

1 1/2 szklanki mąki

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

3/4 szklanki niesolonego masła (temp. pokojowa)

3/4 szklanki ciemnego brązowego cukru

1 łyżeczka esencji waniliowej

3 duże jaja

2-3 szklanki borówek (jeśli nie ma świeżych, mogą być mrożone)

2 dojrzałe brzoskwinie, bez pestek, obrane i pokrojone w plastry


Formę o wymiarach 20x20 centymetrów nasmaruj masłem i wysyp mąką; piekarnik rozgrzej do 180°C.
* Brzoskwinie najlepiej obiera się w taki sposób: natnij lekko spód owocu na krzyż, włóż na jedną minutę do wrzątku, a potem natychmiast przełóż łyżką durszlakową do wody z lodem. Wtedy skórka zejdzie łatwo. Brzoskwinie do placka kroimy na małe trójkąty albo kostki.
Najpierw robimy kruszonkę: w małej misce wymieszaj masło z brązowym cukrem, mąką, cynamonem i imbirem do konsystencji gruboziarnistej masy. Odstaw.
Następny krok to ciasto. Zmieszaj mąkę, proszek do pieczenia, sól i też odstaw.
Następnie w elektrycznym mikserze zmieszaj łopatką masło i brązowy cukier do konsystencji kremu (3-4 minuty). Dodaj wanilię. Do mąki z proszkiem i solą wbijaj jaja, po jednym, aż się połączą. Wrzuć borówki i brzoskwinie, przemieszaj. Przełóż ciasto do przygotowanej formy, a na wierzch połóż kruszonkę. Piecz przez czterdzieści pięć minut, sprawdzając patyczkiem; kiedy wyjdzie czysty, a wierzch placka będzie złoty, możesz wyjąć ciasto z piekarnika.


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


Rosa: skraplanie się nadmiaru wydzielonej wilgoci.

W kuchni, tak samo jak w życiu, kiedy coś pójdzie nie tak, pojawiają się łzy. Beza to nic więcej jak ubite bi
ałka i cukier; gdy tylko jest gotowa, należy ją zjeść, bo jeśli się zawahasz, wilgoć, która wydziela się z nadzienia, przebije na górę i pojawi się rosa, łzy na śnieżnobiałym licu. Istnieją przeróżne teorie zapobiegania temu - a to białka mają być koniecznie ze świeżych jaj, a to cukier musi być bardzo drobno zmielony, trzeba dodać trochę mąki kukurydzianej albo w ogóle upiec bezę osobno. Ale gdyby mnie ktoś pytał, znam jedyną niezawodną metodę.
Nie bierz się do tego, gdy serce ci pęka.

CIASTO CYTRYNOWE Z BEZĄ


1 korpus do ciasta, upieczony na ślepo

KREM
1 1/2 szklanki cukru kryształu
6 łyżek stołowych mąki kukurydzianej
szczypta soli
1 1/3 szklanki zimne] wody
2 łyżki stołowe niesolonego masła
5 żółtek
1/2 szklanki świeżego soku z cytryny
1 łyżka stołowa tartej skórki cytrynowej

Kiedy korpus będzie się piekł, zmieszaj cukier, mąkę kukurydzianą, sól i wodę w rondlu ze stali nierdzewnej. Mieszaj do uzyskania jednolitej masy, a następnie ubij, podgrzewając, aż się zagotuje. Wtedy zdejmij z ognia i dodaj masło.

W osobnej misce ubij żółtka. Dolej odrobinę zagotowanej mieszaniny i ubijaj dalej, a kiedy całość będzie jednolita, przelej do rondla i zagotuj na średnim ogniu, ubijając, aż zgęstnieje [ok. 2 minut). Zdejmij z ognia i dodaj sok oraz skórkę cytrynową.

BEZA
6 dużych białek o temp. pokojowej

szczypta kamienia winnego

szczypta soli

3/4 szklanki cukru

Ubij białka plus kamień winny i sól mikserem na małej prędkości. Gdy się połączą, zwiększ obroty i ubij na sztywną pianę. Potem wymieszaj pianę z cukrem, dodając go po łyżeczce.
Nagrzej piekarnik do 180°C. Na wypieczony korpus nałóż krem, a na niego wylej pianę z białek. Koniecznie rozprowadź ją równo, aż do brzegów korpusu. Wstaw do piekarnika na 10-15 minut. Po wyjęciu odstaw na dwie godziny do wystygnięcia, a potem schowaj do lodówki. Dzięki temu na bezie nie będzie rosy.
Myśl o czymś miłym, jeśli chcesz uniknąć prawdziwych łez.


-------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------


ZABAIONE À LA WILLOW Z CHMURKAMI

ZABAJONE
6 żółtek
1 szklanka cukru
2 szklanki pełnotłustej bitej śmietany
1/2 szklanki lekkiego rumu albo likieru Grand Marnier

Ubij żółtka z cukrem w kąpieli wodnej. Kiedy już dokładnie się połączą, załóż je z bitą śmietaną. Zdejmij znad pary, przelej przez sitko i dodaj rum.

CHMURKI
5 białek
szczypta soli
1/3 szklanki cukru
2 szklanki mleka albo wody

Zlej białka do miksera, dosyp szczyptę soli i miksuj na niewielkich obrotach, aż będą jednolite. Stopniowo zwiększając obroty, dodawaj cukier, także szczyptami. Ubij na lekką pianę - to jest beza, chmurka, na której teraz mieszkasz [tak to sobie wyobrażam). Podgrzej mleko lub, jeśli wolisz, wodę, a gdy piana będzie gotowa, delikatnie przekładaj ją po łyżce do gotującego się płynu. Gotuj przez 2-3 minuty, a następnie odwróć łyżką durszlakową i po kolejnych 2-3 minutach wyjmij i przełóż na papierowy ręcznik. Te chmurki są kruche i delikatne.

SYROP DO DEKORACJI
olej do smażenia (w sprayu)
2 szklanki cukru kryształu
1 łyżeczka syropu kukurydzianego

Spryskaj blachę olejem, a jego nadmiar wytrzyj papierowym ręcznikiem.
Wlej syrop kukurydziany do rondla, dosyp cukier i zagotuj na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Kiedy cukier się rozpuści, zwiększ ogień do maksimum i gotuj mieszankę, dopóki termo¬metr cukierniczy nie pokaże 155°C. Zdejmij z ognia, lekko przestudź i odstaw na mniej więcej minutę, żeby syrop zaczął gęstnieć.
Zanurzonym w syropie widelcem narysuj na blasze długie nitki; stwardnieją niemalże natychmiast. Kiedy nabierzesz wprawy, zaczną ci wychodzić różne wzory: koronki, esy-floresy, litery własnego imienia.
Sposób podania: nałóż porcję kremu zabajone do płytkiej miseczki albo na duży talerz, a na wierzchu przybierz dwoma bezami z wody. Delikatnie obrysuj bezy kilkoma nitkami syropu - dookoła, nie od góry, bo się zapadną.
To jest przepis na dzieło sztuki, które powstanie, jeśli uda ci się prawidłowo wykonać wszystkie skomplikowane czynności. Przede wszystkim pamiętaj: tylko ostrożnie. Ten deser, tak samo jak ty, znika, zanim się obejrzysz. I tak jak ty, ten deser to sama słodycz.


Syci mnie w chwilach największej tęsknoty za tobą…

Pozdrawiam :)